HERA – łowieckie dojrzewanie

Wczoraj wyskoczyłem na 3 godziny na koguty z młodą Herą. Dzień był wspaniały, może nawet nieco zbyt ciepły jak na tę porę roku. Przez parę godzin przemierzyłem z suczką rozległe nieużytki, obrzeża stawów oraz ciągnące się wśród pól, szeroko zarośnięte rowy obwodu w którym poluję od dziesięcioleci. Siedemnastomiesięczna Hera, mająca już za sobą konkursy w Czechach i w Niemczech gdzie spełniła kryteria kwalifikujące do udziału w IKP, ale też udany sezon polowań na kaczki i kuropatwy pokazała, że ma prawdziwie łowiecką żyłkę. Pracowała doskonale ale przede wszystkim kolejny raz zobaczyłem, że potrafi znakomicie dopasować się specyfiki trudnego, bardzo zróżnicowanego łowiska. Doszła skutecznie 2 postrzałki, dawała sobie dobrze radę z cwanymi kogutami – jednym słowem rozwija się znakomicie. Pięć dorodnych kogutów wiszących na trokach pod koniec polowania jest materialnym wyrazem naszej łowieckiej skuteczności.