W poszukiwaniu szansy na przeżycie zapomnianych już u nas polowań z wyżłem, postanowiłem zapolować na pardwy w Szwecji.
Na początek trochę teorii, zaczerpniętej z Wikipedii, na temat pardwy – ……
Występowanie
Wiele podgatunków zamieszkuje okołobiegunowe okolice półkuli północnej Europy i Ameryki Północnej. Granica jej występowania wciąż przesuwa się ku północy. Południowym ograniczeniem areału jest linia lasu. Występuje licznie w Skandynawii, gdzie jest ptakiem łownym. Podgatunek pardwa szkocka (L. lagopus scoticus, niekiedy uznawana za odrębny gatunek Lagopus scoticus) zamieszkuje wrzosowiska i torfowiska Szkocji, północnej Anglii i Irlandii (jest tam licznym ptakiem łownym).
Na terenie Polski w jej dzisiejszych granicach jeszcze w XVI wieku ptak ten być może gniazdował (jest wspomniany w dziele Mateusza Cygańskiego). Później zalatywał tylko wyjątkowo – w XIX wieku stwierdzony był dwukrotnie w północno-wschodniej Polsce. Mógł to być tylko podgatunek L. lagopus rossicus. Ponadto dawniej kilkakrotnie podejmowano próby aklimatyzacji, np. w 1901 r. próbowano osiedlić pardwy szkockie nad jeziorem Łebsko. Nadal figuruje w spisie rodzimych gatunków, choć nie jest widywana.
Podgatunek – pardwa górska (Lagopus muta) – ptak z rodziny kurowatych, zamieszkujący północną część Półwyspu Skandynawskiego, Szkocję i Islandię. Jako relikt izolowane populacje w Alpach i Pirenejach.
Cechy gatunku
Latem upierzenie samców na grzbiecie i piersiach szarobrunatne lub szaro-czarne. Samica w żółtobrązowy marmurek. Szata zimowa biała, z czarną smugą wokół oka i czarnym ogonem. Skrzydła białe. Nogi i dziób mocne. Szyja zaznaczona. Szata osobników młodocianych przypomina upierzenie samicy.
Biotop
Skaliste urwiska powyżej granicy lasu, na dalekiej północy, w tundrze, na obszarach holarktycznych. Ptak osiadły.
Brzmi ciekawie choć nie zapowiada łatwego polowania. Przez omal 2 lata szukałem możliwości zorganizowania takiego polowania. Początkowo brałem pod uwagę również polowanie w północnej Rosji czy w Finlandii ale ostatecznie zdecydowałem się na Szwecję. Któregoś dnia, przeglądając kolejny raz internet znalazłem ofertę Biura Polowań Huntpol a w nim zdjęcia z polowania na pardwy w Szwecji. Zadzwoniłem i po kilku tygodniach rozmów ze skandynawskimi partnerami Huntpolu ostatecznie powstał precyzyjny plan wyjazdu. Pierwsze 4 dni polujemy na pardwy w górzystej części szwedzkiej Laponii, omal na granicy z Norwegią. Do łowiska latamy helikopterem a wracamy na piechotę. Potem, po dniu odpoczynku polujemy w innym łowisku na głuszca po szwedzku, czyli z oszczekiwaczem, ewentualnie spróbujemy zapolować na głuszce i cietrzewie z naszymi wyżłami.
Wyjechaliśmy w składzie Maciek z Martą, jak ze starszą córką Hanią oraz nasze wyżły – Jaga, Flora, Goran i Gapa. Załadowaliśmy całe towarzystwo w 2 samochody i nocą ruszyliśmy w prawie 3000 km liczącą trasę, w tym kilka godzin przeprawy promowej przez Bałtyk. W miejscowości Pitea, drugiego dnia podróży spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem Kimem i po przejechaniu kolejnych 350 km dojechaliśmy do obozu myśliwsko-wędkarskiego o wdzięcznej nazwie Vouggatjålme, który miał być naszą kwaterą w czasie polowania w górach. Dostaliśmy do dyspozycji komfortowo wyposażony drewniany dom w którym mieliśmy nawet saunę tak, że pomimo iż pierwsza po przyjeździe na miejsce noc była stanowczo za krótka, rano byliśmy gotowi na spotkanie z górami. Pierwszego dnia wzięliśmy ze sobą na polowanie młode wyżły Gorana i Gapę. Szybko okazało się jak trudne zadanie przed nami stanęło. Polowaliśmy w górach na wysokości początkowo około 900 m n.p.m. ale w czasie dnia, w poszukiwaniu pardw zawędrowaliśmy co najmniej 300 metrów wyżej, w strefę kamienistej i jałowej górskiej tundry. Tam ptaków było wyraźnie więcej ale ostatecznie tego dnia zrobiliśmy 21 km w bardzo trudnym terenie. W tej części sezonu pardwa jest w okresie intensywnej zmiany upierzenia na białe, co przy braku śniegu czyni ją niezwykle ostrożną i płochliwą czego wielokrotnie doświadczyliśmy. Stadka rwały się bardzo daleko, poza zasięgiem strzału a przed psami ptaki wyciekały setki metrów. Pierwszą pardwę strzelił Maciek po pięknej pracy i stójce Gorana. Zdjęcia z tej akcji zespołu Maciek-Goran w wykonaniu Marty są z pewnością jedną z ikon naszego wyjazdu – zapraszam do galerii poniżej. Po 8 godzinach polowania wróciliśmy do obozu i z niecierpliwością oczekiwaliśmy kolejnego dnia – zgodnie z planem mieliśmy lecieć dużo dalej a i powrót, ze względu na odległość, przewidziany był helikopterem.
Na sprawozdania z kolejnych dni zapraszam do następnych wpisów i galerii.
- Drużyna na promie do Szwecji
- Maciek z Martą
- Maciek i Hania
- Tak podróżowały samochodem nasze młode wyżły



Dodaj komentarz