W sierpniowy wieczór siadłem, kolejny raz w tym sezonie, na ambonie nad naszym stawem. Intrygowały mnie losy gromadki kacząt które widziałem i pokazywałem na stronie poprzednim razem. Do ostrzału został tylko kozioł w I klasie tak, że specjalnych łowieckich emocji nie oczekiwałem – choć jak wiadomo, różnie bywa. Widziałem sporo saren po drugiej stronie Pszczynki ale żaden kozioł się nie pokazał. Kaczki natomiast mnie nie zawiodły. Podchodząc do drabiny spłoszyłem dosłownie spod niej stadko „prawie lotów”, które podskoczyły na może 2 metry i ponownie siadły na wodzie – to zapewne ta najmniejsza gromadka z poprzedniego spotkania. Część tej gromady mogłem potem spokojnie oglądać na wodzie. Widać, że rok jest dobry dla ptactwa w naszej okolicy – powietrze było dosłownie „gęste” od różnych mniejszych i większych latających stworzeń, od licznych jaskółek poczynając a na czapli siwej kończąc. Wrażenia dopełniały wydzierające się po drugiej stronie wyspy, niewidoczne dla mnie, krzyżówki. Jednym słowem udany wieczór!
- Zdjęcie z ambony w kierunku podstawy drabiny



I nie zastrzeliłeś żadnego zwierzaka ? Zwariowałeś ?
????