Wrześniowe kaczki – KŁ Cyranka 18.09.2011

To tylko część kaczek podniesionych w czasie ostatniego pędzenia

To tylko część kaczek podniesionych w czasie ostatniego pędzenia

Pod koniec tygodnia przyszło miłe jak zawsze zaproszenie na niedzielne polowanie na kaczki na opisywanych już kilkakrotnie stawach koła łowieckiego „Cyranka” w Oświęcimiu. Zapowiadała się piękna pogoda tak, że z wielką ochotą ruszyłem z Maćkiem i Martą na spotkanie „kaczej” przygody. Wyżlice były już po cieczce i w pełnej gotowości do polowania. Zbiórka na 13.00 na terenie wiaty koła. Do południa załatwiliśmy różne sprawy domowe i nie jedząc nawet obiadu na który zwyczajnie zabrakło czasu ruszyliśmy do Oświęcimia. Przyjechaliśmy dosłownie 2 minuty przed zbiórką. Krótka odprawa prowadzona jak zwykle przez kol. Jana Nykazę i ruszamy na stawy. Zapowiedziano obecność gęsi co dodało emocji wyjazdowi. Pierwszy kompleks stawów. Zachodząc płoszymy niestety setki czujnych już o tej porze roku krzyżówek ale to co na stawach pozostało też dało okazję strzelcom do pokazania swojego kunsztu. Były też tak jak zapowiedziano gęsi z których 2 powiększyły dorobek kolegów co jak się później okazało pozwoliło strzelcom zająć królewskie miejsca na pokocie. Mnie kaczki omijały ale Maciek strącił dalekim strzałem ładnego kaczorka czernicy, który dał przy okazji szansę na piękny daleki aport Jadze. Na obrzeżach stawu spotkaliśmy też w 2 miejscach kury bażanta do których zarówno Jaga jak i potem Flora zrobiły piękne stójki. Kolejne stawy nie pozwoliły mi powiększyć konta, kaczki latały wysoko i szybko tak, że dopiero pod koniec spuściłem nadlatującą na staw łyskę pięknie zaaportowaną przez Florę z gęstego szuwaru. Maciek też nie miał szczęścia do stanowisk tak, że pod koniec polowania miał tylko 2 sztuki na rozkładzie. Dodatkowy „sukces” odnotowała Jaga pięknie aportując spokojnie spacerującą po okolicy kurę miejscowego gospodarza! Ostatni staw zapowiadał się dosyć sennie tym bardziej, że trafiło się nam znowu stanowisko na niezbyt ciekawej grobli ale ponieważ dzień był naprawę piękny a temperatura osiągnęła już 28 stopni cieszyliśmy się widokiem rozległych stawów i w myślach byliśmy już przy zapowiedzianym poczęstunku. Niespodziewanie po pierwszym strzale podniosły się z „naszego” i sąsiednich stawów dosłownie tabuny kaczek uwiecznione przez Martę na zdjęciach. Większość z nich poszła na sąsiednie groble gdzie rozpętała się prawdziwa kanonada zresztą całkiem skuteczna ale widok który mieliśmy na pewno na długo zapadnie w mojej pamięci. Dzień zakończył się jak zawsze miłym spotkaniem w myśliwskiej wiacie koła. Padło 80 kaczek i łysek oraz 2 gęsi i 2 grzywacze tak, że jak na tą część sezonu całkiem nieźle.

Maciek w czasie zlotów - czekanie na kaczki

Maciek w czasie zlotów - czekanie na kaczki

Wieczorne zloty na które skusiliśmy się pamiętając ilość podniesionych na stawach kaczek niestety nie spełniły naszych oczekiwań. Przyleciało tylko kilka kaczek praktycznie poza zasięgiem strzału.

Reportaż z tego polowania w załączone galerii