Koniec 2012 roku to, jak zwykle, czas podsumowań i czas budowania planów na bliższą i dalszą przyszłość. Zajrzałem do grudniowego numeru Łowca Polskiego w poszukiwaniu choćby kilku słów WŁADZY naszego Związku kierowanej do LUDU a dotyczących owej przyszłości i, co tu dużo mówić, niczego nie znalazłem. Nie znalazłem nawet zwyczajnych życzeń co w naszym kręgu kulturowym można by nawet uważać za niemały nietakt. Widocznie owa WŁADZA na wszelki wypadek woli niczego nie mówić żeby przypadkiem potem ktoś, czegoś od niej nie chciał. Lepiej się nie wychylać, czas leci i może ludziska w ogóle zapomną, że owa WŁADZA istnieje. Niczego to w życiu Związku nie zmieni a za to komfort bieżącego administrowania powierzonym majątkiem rośnie nieprawdopodobnie. Coś jednak o nas w ostatnim numerze ŁP znalazłem, i o tym właśnie te parę słów. Na stronie 8, zapowiedziany głośno na okładce numeru, znalazł się obszerny artykuł Bartosza Głowackiego Myśliwi 2012. A co w tekście? Ano schemat, schemat i jeszcze raz schemat, frazesy, frazesy i jeszcze raz frazesy. Od początku. Jako dowód naszej, to znaczy myśliwych, aktywności na rzecz ochrony środowiska autor przywołuje udział w uratowaniu od zagłady żubra oraz wprowadzeniu do naszych łowisk bobra i sokoła wędrownego. Na litość boską, ile czasu można żywić się odgrzewanymi kotletami!, czy naprawdę w ciągu tych dziesięcioleci które minęły od uratowania żubra i innych gatunków myśliwi nie wykonali żadnej znaczącej pracy dla ochrony środowiska? Potem oczywiście „dyżurne” tematy – kultura łowiecka rozumiana, rzecz jasna, fasadowo a mianowicie sygnalistyka, kolekcjonerstwo, imprezy łowieckie, potem kontakt z młodzieżą itp. Nie chce mi się nawet tego komentować. Dalej autor szeroko omawia ważny i strategiczny temat w każdej organizacji a mianowicie kadry naszego związku oraz ich zmiany w ostatnich latach. Temu tematowi poświęcono ponad połowę tekstu i jest on z pewnością osią całego pomysłu. Pojawiają się informacje ważne i krzepiące zarazem – przybywa myśliwych, poprawia się ich status społeczny, spada średnia wieku nowo wstępujących w szeregi naszej organizacji. Przybywa też kobiet chętnych do uprawiania łowiectwa a do tego łowiectwo zaczyna być modne w różnych aktywnych środowiskach, jeżeli oczywiście wierzyć autorowi. Czyżby z nowymi i aktywnymi ludźmi miała zawitać do PZŁ ich witalność, aktywność, wiedza i wreszcie świeżość patrzenia na sprawy bieżące? Oby tak się stało.
PZŁ 2012 – dokąd zmierzamy?
– 10 grudzień 2012Kategorie: Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane, Wyróżnione



Dodaj komentarz