Te parę słów tytułem wstępu, bo sprawa jest poważna. Wracam do polityki medialnej Polskiego Związku Łowieckiego a w zasadzie do jej braku. W dzisiejszych czasach, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, potrzebny jest przekaz do możliwie szerokiego odbiorcy a więc przekaz przez różne, współcześnie dostępne środki pokazujący misję, wizję i zadania łowiectwa, jako jednego z ważniejszych, a do tego najbardziej masowego systemu budowania naszych relacji ze środowiskiem w którym żyjemy. Organizacje łowieckie są bodaj największymi spośród wszystkich działających na rzecz ekologii. Tak, tak drodzy ekolodzy – na rzecz ekologii właśnie. Wiedza o zadaniach łowiectwa, wśród szerokiego odbiorcy, jest żadna ale trudno się dziwić skoro ci właśnie odbiorcy zalewani są jadem płynącym z takich jak wyżej podałem stron internetowych i innych miejsc współczesnego czerpania wiedzy. Warto, możliwie szeroko, pokazać skutki działania, na przykład, holenderskich ekologów, którzy mylą Kubusia Puchatka z prawdziwym niedźwiedziem ale na pewno „nienawidzą myśliwych”. Myślę, że ciekawe też będzie dla wielu ale zapewne zaskakujące, podejście Szwedów do praktycznego nauczania ekologii młodych ludzi poprzez branie udziału w polowaniach pod nadzorem doświadczonych myśliwych. Na system czy systemy opluwania myśliwych i łowiectwa nie można reagować lękliwym milczeniem, które tylko rozzuchwala drugą stronę. Trzeba stworzyć skutecznie działający system informacji o zadaniach realizowanych przez organizacje łowieckie, nie lękając się pokazać też i napiętnować czarne owce wśród nas, bo przecież i takich nie brakuje.
„Ekologiczne” rozmowy na Facebook-u
– 17 kwiecień 2013Kategorie: Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane, Wyróżnione
Przed paroma dniami zajrzałem na stronę i ze zdziwieniem zobaczyłem mnóstwo komentarzy do wpisu z przed 2 lat, wpisu, w którym opowiadałem o konkursach norowania w Pszczynie. A w komentarzach … arogancja, żeby nie powiedzieć chamstwo, schematy, nienawiść a jednocześnie płycizna, zupełny brak wiedzy – całość naprawdę na żenującym poziomie. Cierpliwie odpowiedziałem wszystkim dyskutantom, niektórzy wracali do sprawy, na podobnym zresztą co na początku poziomie. Po nitce do kłębka zawędrowałem na stronę na Facebook-u działającą pod hasłem „Nienawidzę myśliwych”. Tam dopiero zobaczyłem co to jest prawdziwa Azja myślę, że na podobnym poziomie indoktrynowano tylko bolszewickich sołdatów idących w 1920 r. na „burżuazyjną Polskę”. Sprawdziłem jak ten system działa bo, że to jest system po pewnym czasie nie miałem wątpliwości. Większość moich wpisów „zupełnie przypadkowo”, w krótkim czasie znikała i raczej była to robota automatu a nie administratora. Ciekaw jestem bardzo kto za tym stoi (tak to się mówiło w czasach mojej młodości) bo w kilku miejscach były informacje, że tworzy się kolejne stowarzyszenie mające podobne cele, prezentujące niestety podobny poziom a jednocześnie zapowiadano, że są środki na taką działalność. Zdumiewa mnie jak łatwo jest zwołać gromadę młodych, jak sądzę, zwykle ludzi pod sztandar na którym zapisano powierzchowne, dobrze brzmiące i do tego modne hasło. Drodzy „ekolodzy” pamiętajcie, że na czerwonych sztandarach, w minionym stuleciu, też zapisywano piękne hasła, które potem spłynęły krwią i zrujnowały Europę i pół Azji.



Pozdrowienia dla wszystkich spam-owców atakujących ten tekst. Cóż, prawdziwa „ekologia”
prawdy boi się jak ognia!!