Jaka przyszłość dla czasopism łowieckich?

Symbol intnetuJadąc parę dni temu samochodem i słuchając radia, natrafiłem na rozmowę o przyszłości mediów a w szczególności ich „papierowej” formy. Z rozmowy trójki doświadczonych dziennikarzy wyłonił się obraz głębokich zmian tego obszaru. Na czym te przekształcenia polegają? Podstawową zmianą jest dramatyczny spadek zainteresowania odbiorców, a co za tym  również idzie reklamodawców, gazetami. Współczesny czytelnik coraz częściej sięga po przekaz internetowy dający prawie nieograniczoną ilość źródeł informacji,  i do tego informacji osiągalnych natychmiast, o każdej porze dnia i nocy. Duże, klasyczne dzienniki, zarówno w Polsce jak i na Zachodzie rozważają coraz częściej przejście na przekaz internetowy, w miejsce dotychczasowych wydań papierowych. Znika równocześnie klasyczne dziennikarstwo widziane jako czwarta władza czy rząd dusz, jak kto woli. To, w ogromnym skrócie, informacje które dotarły do mnie ze wspomnianej radiowej rozmowy.  Co te wielkie zmiany w strukturze mediów w praktyce muszą oznaczać? Dla mnie najważniejszą zmianą która w zasadzie generuje wszystkie pozostałe, jest pojawienie się ogromnej ilości źródeł informacji, których nie da się kontrolować w prosty sposób.  W świecie przed rozwojem internetu masowa, powszechnie dostępna informacja była selekcjonowana i przetwarzana, a co za tym idzie kształtowana w zaplanowany sposób, w niewielkiej liczbie wielkich ośrodków. Ośrodki te mogły więc wpływać na ludzkie postawy w tak znacznym stopniu, że nazwanie mediów czwartą władzą wcale nie było przesadą. Ponadto, w układzie gdzie istnieje możliwość preselekcji informacji wychodzącej do odbiorcy decydujące znaczenie dla skuteczności przekazu mają techniczne narzędzia gromadzenia i przekazywania informacji a wartość merytoryczna, znaczenie drugoplanowe. Tekst, który docierał na czołówki wielkich dzienników, za zgodą właścicieli i redaktorów naczelnych, dominował nad rynkiem i ludzką świadomością. Internet zmienił tą zasadę całkowicie. To odbiorca zadecyduje, mając nieograniczony dostęp do źródeł informacji, która treść jest dla niego najciekawsza i tym samym najważniejsza. To odbiorca zadecyduje, jakie źródło informacji będzie dominowało na rynku, a nie właściciel takiej czy innej gazety, stacji radiowej lub telewizyjnej. To jest prawdziwa rewolucja której skutki jeszcze nie do wszystkich w pełni docierają.

Rozgadałem się jak zwykle ale czas już wrócić do meritum czyli do łowiectwa, a dokładniej do polskiej prasy łowieckiej. Jak było i jak jeszcze w dużym stopniu jest, wszyscy widzimy – jeden gracz główny czyli Łowiec Polski, od dziesięcioleci prezentujący konsekwentnie linię władz naczelnych naszego zrzeszenia oraz gracz mniejszy, wyrosły na sprzeciwie wobec monopolu tej linii, czyli Brać Łowiecka. Świadomie nie wymieniam tutaj SEZONU bo to trochę inna liga, choć też jest to zjawisko wyrosłe ze zmian w mediach – ale to już na inną okazję.  Ten obraz w ostatnich latach coraz wyraźniej i coraz szybciej się zmienia. Władze zrzeszenia pragnąc bronić swojej informacyjnej dominacji zaczęły skutecznie zachęcać do tworzenia łowieckich pism regionalnych, co w zasadzie się udaje i pozwala na szerszy dostęp do odbiorcy, a przy tym dostęp kontrolowany przez regionalne struktury PZŁ. Tymczasem obok powstaje inny, nowy świat – świat łowieckich mediów internetowych. Już kilka lat temu, w przestrzeni internetowej pojawiły się liczne platformy łowieckie, strony internetowe kół łowieckich i osób prywatnych, które zaczynają zdobywać coraz większą popularność i zgodnie z nieuchronną logiką zmian, o których pisałem wyżej, muszą w krótkim czasie zdominować rynek i  treści przenoszone do członków zrzeszenia. Wielość źródeł informacji pozwala na szybszy i lepszy jej dostęp do różnych środowisk, dając przy tym treści lepiej przygotowane merytorycznie, w miejsce dotychczasowych powierzchownych, „polakierowanych” zapisów obecnych liderów rynku.

Na koniec, może nieco przydługiego tekstu, jeszcze jedna cecha przestrzeni internetowej, która postawi zupełnie inne wymagania aktorom mającym ambicje w niej skutecznie zaistnieć. Dla określenia tej cechy doskonale pasuje prawdziwie łowiecka terminologia i z przyjemnością po nią sięgnę – internet jest prawdziwą dżunglą, gdzie  łatwo spotkamy niedźwiedzia intelektu, tygrysa arogancji i agresji czy hienę demagogii i złośliwości. Przeżyć w tej dżungli nie będzie łatwo a przeżyją jedynie sprawni intelektualnie, odważni i mający wielką wyobraźnię łowcy. Z pewnością szybko wyginą salonowe wymoczki które bez skutecznego zaplecza „bazy” posłużą za karmę drapieżcom tej przestrzeni. Dla mnie, bez wątpienia nadchodzi czas dla nowych mediów łowieckich i Polski Związek Łowiecki, jeżeli nie chce stracić tych wszystkich wartości które polscy myśliwi wypracowali przez prawie 100 lat, musi przebudować swoją strategię informacyjną. Obchody 90-lecia Związku są wspaniałą okazją do szerokiego przedyskutowania tych zagadnień.