Stawy Monowskie 3 wrzesień 2011 r.

Odprawa myśliwych

Odprawa myśliwych

Na początku tygodnia otrzymałem zaproszenie na polowanie zbiorowe na kaczki na terenie Stawów Monowskich pod Oświęcimiem a więc na innej niż znałem części wielkiego kompleksu stawów otaczających to pięknie nad Sołą położone miasto. Zaproszenie przyjąłem oczywiście z wielką radością, martwiłem się jedynie o kondycję labradorki Buby, która odniosła kontuzję stopy podczas ostatniego polowania w Świerczyńcu i nieco kulała. Wyżlice Jaga i Flora niestety jeszcze ze względu na cieczkę nie mogły z nami jechać, choć bardzo tego żałowałem. Pogoda od rana zapowiadała się wspaniale, dlatego niecierpliwie ruszyłem na wschód na spotkanie kolegów z Jaworzna, organizatorów polowania, a potem łowieckiej przygody. W dużym skrócie przebieg polowania zbiorowego oraz wieczornych przelotów można zobaczyć w załączonej galerii. Spotkanie myśliwych odbyło się na terenie domku myśliwskiego KŁ „Sokół” z Oświęcimia znajdującego się na terenie dużego kompleksu około 180 ha stawów hodowlanych.  W tym roku stawy nie zostały zarybione ze względu na bankructwo dzierżawcy tego gospodarstwa rybackiego. Sytuacja podobna do tej, z którą spotkałem się w czasie polowania na terenie KŁ „Cyranka” po drugiej stronie miasta widać, że nie jest to przypadek. Ciekawe co dla gospodarki łowieckiej przyniesie ta zmiana sytuacji na stawach? Wracając do polowania, po zwykłej odprawie i wylosowaniu kartki z numerami stanowisk ruszamy na stawy. Tym razem będziemy poruszali się tylko piechotą. Pierwszy staw. Trafia mi się końcowe stanowisko na długiej grobli dzielącej mocno zarośnięty i z niewielką jedynie ilością wody staw od drugiego, który jest

Widok z pierwszego stanowiska - częściowo wyschnięty staw za mną
Widok z pierwszego stanowiska – częściowo wyschnięty staw za mną

praktycznie bez wody a na niewielkich jej pozostałościach żerują liczne czaple i inne gatunki ptaków brodzących obserwowane przez kilku ornitologów amatorów uzbrojonych w potężne lunety.  Sytuacja trochę niezręczna, ale godnie uniesiona przez obie strony. Do zarośniętego stawu wchodzi pomocnik w długich woderach i rozpoczyna się pędzenie. Długo nic się nie dzieje dopiero po kilkunastu minutach w tylnej części stawu zaczynają rwać się niewielkie stadka krzyżówek kierując się niestety na kolegów stojących po drugiej jego stronie. Do mnie przylatuje jedynie kilka sztuk dając mi okazję do zrobienia ładnego dubleta, z której niestety nie skorzystałem poprzestając na zrzuceniu w gęstwinę przede mną potężnego kaczora. Buba bez rozkazu przynosi kaczkę po chwili poszukiwania. Na kolejnych stawach nie było zbyt dużo kaczek jedynie Buba miała okazję zabłysnąć przynosząc leżącą na

Buba aportująca trudną kaczkę z zarośniętego stawu
Buba aportująca trudną kaczkę z zarośniętego stawu

środku zarośniętego i trudno dostępnego stawu kaczkę, do której daremnie próbowały się dostać inne psy. Zdjęcia z tego aportu można znaleźć w galerii z tego polowania. Ostatni miot, na którym padło chyba z 20 łysek zakończył to polowanie. Prowadzący zapowiedział możliwość wieczornego polowania na przelotach, z czego postanowiłem skorzystać. Na wieczorną część polowania przyjechało jedynie 4 kolegów i 2 pomocników. Ruszyliśmy na pierwszy staw i zajęli miejsce na grobli po drugiej stronie stawu w stosunku do mojego stanowiska rano. Długo, poza inwazją komarów niewiele się działo ale im bliżej ciemności tym więcej przelatujących kaczek. Mnie udało się strącić 3 ładne krzyżówki znowu bezbłędnie zaaportowane przez Bubę. Koledzy jak zauważyłem sprawni i doświadczeni myśliwi też strzelili po kilka sztuk. Tak zakończył się ten piękny i aktywny dzień.