Wczoraj wybrałem się na 50-te urodziny Michała, z którym przez kilka lat pracowałem w zarządzie koła a wcześniej przez dziesięciolecia polowałem. Pamiętam go jeszcze jako szczupłego kilkunastolatka towarzyszącego przed laty moim łowieckim wypadom, dla których nieocenioną bazą było gospodarstwo jego rodziców położone w sercu naszego obwodu, nad wielokrotnie na tej stronie opisywaną doliną rzeki Pszczynki. W czasie jazdy na imprezę, przy drodze będącej granicą naszego obwodu, spotkałem parę bażantów które udało mi się uwiecznić na zdjęciach prezentowanych poniżej. Jednak to co pozostanie w mojej pamięci z tego spotkania, oczywiście poza smakowitym i obfitym poczęstunkiem będącym dziełem Danki, to świadomość, że w długiej perspektywie losy każdej wspólnoty zależą od tych nielicznych którzy na swoich sztandarach czytelnie zapisali wolę przeniesienia w przyszłość wartości otrzymanych od poprzedniego pokolenia.
- Przed moim samochodem kogut spokojnie zszedł na skraj oziminy
- … i nie bacząc na moje wścibstwo przechadzał się spokojnie
- Po chwili dołączyła jego towarzyszka
- … co zamiast ostrożności wywołało chęć do prezentacji godowej kolorystyki
- … co zamiast ostrożności wywołało chęć do prezentacji godowej kolorystyki
- … co zamiast ostrożności wywołało chęć do prezentacji godowej kolorystyki
- … co zamiast ostrożności wywołało chęć do prezentacji godowej kolorystyki
- … co zamiast ostrożności wywołało chęć do prezentacji godowej kolorystyki
- Król i królowa – początek życia
- Król i królowa – początek życia
- Król i królowa – początek życia
- Król i królowa – początek życia
- Widok spod domu Michała na dolinę Pszczynki



Dodaj komentarz