Lipcowy numer Łowca Polskiego dotarł do mnie ze sporym opóźnieniem a właściwie wcale na początku nie dotarł – mam go dzięki skutecznej interwencji w Redakcji. Muszę przyznać, że moja reklamacja została załatwiona bardzo szybko i sprawnie, za co tą drogą dziękuję. Siadłem więc do pełnego różnych i ciekawych treści czasopisma i …. muszę napisać te kilka słów. Po pierwsze z prawdziwą radością zobaczyłem sprawozdanie ze sprawozdania ZG PZŁ, sam na tej stronie kilkakrotnie wskazywałem na niezbędność takiej informacji kierowanej do członków Związku. Zagłębiłem się w przekaz o aktywności naszych władz łowieckich i moja radość nieco zmalała. Nie jest oczywiście moją rolą recenzowanie tego tekstu ale na parę spraw chciałbym zwrócić uwagę. Po pierwsze sama retoryka przypomina mi niestety różnego rodzaju sprawozdania z czasów zdawałoby się dawno minionych, przy czym nie wiem na ile jest to wina samego tekstu wyjściowego a na ile skutek dokonanego skrótu. Chcę wierzyć że w rachubę wchodzi ten drugi wariant. Jeżeli chodzi o szczegóły to zwrócił moją uwagę podrozdział PZŁ w liczbach gdzie podano podstawowe informacje o naszym stowarzyszeniu typu ilość członków, kół łowieckich, obwodów i temu podobne informacje, w tym informacja o mitycznych 36 511 psach, z tego aż 14 422 ułożonych na ptactwo (!!!!). Wśród liczb znalazła się też liczba 16 OHZ-ów gospodarujących na 28 obwodach łowieckich. Na tym zakończono pierwszą połowę tego rozdziału a w drugiej podano dane o ilości zebranych przez myśliwych wnyków na terenie kraju, pojmanych kłusownikach i wałęsających się bezpańskich psach i kotach. Konia z rzędem temu kto w tych zdjętych wnykach, pojmanych kłusownikach i wałęsających się psach i kotach dostrzeże choć cień aktywności ZG PZŁ!!! Jakże brakuje mi natomiast w tym rozdziale liczb dotyczących zatrudnienia w PZŁ, realizowanych programów, przeprowadzonych szkoleń i temu podobnych, konkretnych informacji świadczących o aktywności i skuteczności działania proporcjonalnych do wysiłku finansowego Związku. Wszystkie podrozdziały tego sprawozdania ze sprawozdania napisane są niestety na tym samym poziomie ogólności, przy czym jako zasadę stosuje się włączanie w opis efektywności działania ZG PZŁ, aktywność różnych środowisk z ZG nie mających nic wspólnego. W zakresie kynologii łowieckiej ZG udzielał informacji, prowadził korespondencję, uaktualniał listę sędziów pracy oraz zbierał i segregował materiały do katalogu prób i konkursów. Na koniec części kynologicznej sprawozadania, typowy element w tym sprawozdaniu, chwalimy się tym co zrobili inni a mianowicie – „…. za pośrednictwem i przy znacznym dofinansowaniu ZG zorganizowano 196 imprez kynologicznych, w tym 41 międzynarodowych.” Te imprezy zorganizowali oczywiście pracujący społecznie członkowie Komisji Kynologicznych przy ORŁ w całej Polsce. Udział ZG dotyczył dotacji finansowych przekazanych organizatorom – warto zresztą kiedyś napisać o jakich kwotach mówimy, nie mówiąc już o tym, że to są pieniądze z naszych składek a nie kwoty wypracowane przez urzędników ZG. Na koniec dwa słowa o finansach. Poniższa tabela pokazuje stopień ogólności przekazanej informacji. Szkoda, że ciągle nie traktuje się odbiorcy poważnie. To, co kryje się pod hasłami zawartymi w tej tabeli jest całą prawdą o aktywności oraz skuteczności ZG PZŁ i dlatego warto przekazać w syntetycznej formie co praktycznie oznaczają te zapisy, co np. oznacza piękne słowo hodowla czy mniej piękne „pozostała działalność statutowa”. Warto wytłumaczyć członkom PZŁ jaką wartość dodaną do ich własnej aktywności tworzą kwoty zapisane w tej tabeli i ludzie kryjący się pod tym zestawieniem. Jesteśmy na właściwej drodze ale do rzeczywistej rozmowy, moim zdaniem, mamy sporo drogi do przebycia.
Aktywnie i skutecznie – czy aby na pewno?
– 5 lipiec 2012Kategorie: Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia



Dodaj komentarz