Tegoroczny, 40 Konkurs im. Dr. Kleemanna zakończony spektakularnym sukcesem FIORDA prowadzonego przez Aleksandra Gapona, jest w jakimś stopniu zwieńczeniem kilkuletniego okresu wychodzenia polskich przewodników oraz wyżłów z głębokiego cienia, w którym znajduje się polska kynologia łowiecka. Od IKP w 2009 r., na którym wystąpiła z powodzeniem Urszula Lichniak z Heder, do tegorocznego występu pod Hanoverem, na najważniejszych konkursach niemieckich dla wyżłów krótkowłosych wystąpiło 4 polskich przewodników prowadząc psy polskich i niemieckich hodowli oraz Fiord pochodzący z hodowli „ze Skolnitego”, prowadzony co prawda przez przewodnika ukraińskiego ale szkolony w Polsce, Czechach i na Ukrainie. Przez poprzednie 80 lat!!!!! na Kleemannie nie wystąpił żaden polski pies czy przewodznik!!!!! Co bardzo charakterystyczne dla tego czasu to fakt, że tylko Urszula Lichniak i Heder wystąpiły w barwach Klubu Wyżła w Polsce, pozostałe psy i przewodnicy reprezentowali kluby niemieckie i klub ukraiński. Dlaczego tak się dzieje, jest to przecież wyraźna nieprawidłowość na którą zwracali mi nawet uwagę czescy koledzy, bacznie obserwujący naszą scenę kynologiczną. Można zapewne szukać odpowiedzi na to pytanie na różny sposób ale mnie osobiście wydaje się, że odpowiedź jest dosyć prosta. Pisałem o tym już wcześniej. Po prostu, organizacje kynologiczna i łowiecka zamarły w Polsce w bezruchu a życie, jak to życie, nieubłaganie płynie do przodu. Rozmawiałem ostatnio z młodym, aktywnym chłopakiem mającym ambicję „ruszyć sprawy do przodu” i usłyszałem coś co wymaga krótkiego komentarza, bo dotyka źródeł tego zamarcia naszych wielkich przecież i mających ogromny potencjał organizacji. Usłyszałem mianowicie, że zmiany szybkie, daleko idące i rewolucyjne są niepotrzebne, że trzeba działać powoli bo „jest życzliwość władzy” i wszystko będzie dobrze. Ano, nie będzie dobrze przy takim myśleniu. Dobrze będzie tylko owej „władzy”, która wpisze do swoich sprawozdań efekty wysiłku garstki „wariatów”, którzy potrafią zrobić dobre wyniki. Efekty pracy tej właśnie grupy zapaleńców życzliwie obserwowanych czy nawet wspieranych przez „władzę” utrwalą całkowity marazm i bezruch polskiej kynologii łowieckiej, w której nawet najbardziej elementarne sprawy na poziomie prawnych uregulowań nie są załatwione. Żyjemy w świecie, i myślę tutaj nie tylko o małym, kynologicznym światku, gdzie cały wysiłek wszelkiej „władzy” skupiony jest na podstawowym administrowaniu powierzonym sobie obszarem, bo wszelkie zmiany muszą naruszyć jakieś interesy a to z kolei naruszy święty spokój i stabilność owego administrowania. W takim układzie im jest gorzej tym niechęć do wykonania ruchów pozytywnych jest większa, bo narusza się więcej drobnych „interesów”. Mniejszość ludzi aktywnych będzie zawsze słabszym wyborcą niż większość ludzi nieaktywnych. Taka jest smutna prawda o współczesności. Jaka będzie przyszłość?, ano taka jaką sobie sami zbudujemy. Na koniec jeszcze jedna uwaga, tym razem na użytek małego światka kynologii łowieckiej. Spierajmy się ze sobą, szukajmy własnej, najlepszej drogi ale tą dyskusję a nawet spór mocno osadźmy na prawdzie. To nas wszystkich bardzo wzmocni i pozwoli na skuteczną pogoń za najlepszymi.
40 edycja Konkursu im. Dr Kleemanna – sukcesy ale też chwila refleksji
– 19 wrzesień 2012Kategorie: Kynologia, Kynologia - przemyślenia, Łowiectwo, Łowiectwo - przemyślenia, Polecane



Zbyszku, polskiej kynologii należy powiedzieć – dziękuje… lub też dosadniej jak Bronisław Pawlik w dobranocce pod tytułem „Miś z okienka”
A ja ciągle mam nadzieję, może naiwną, że coś się ruszy. Góra tematów jest co prawda przerażająca ale ZSRR też upadł a nikt w to nie wierzył, wtedy nawet ja.
Pozdrawiam
Samo nic się nie ruszy… mimo Naszych nadziei, modlitw, próśb, gróźb, działań, jak i bierności… Trzeba robić swoje mając jak najmniej wspólnego z naszymi działaczami i organizowanymi przez nich imprezami. Do takiego wniosku doszedł niejeden pasjonat, dlatego też mamy tak niską frekwencję na konkursach… Jestem wstanie zrozumieć nawet tych, którzy zrezygnowali z psów z rodowodem – nie każdemu odpowiada bycie małpą w cyrku… Przedstawienia i tak będą się odbywać dalej, mimo naszej nieobecności. Tak jest nawet lepiej dla naszych działaczy, bo można szybciej, bez problemu, świadków odbębnić spektakl z kalendarza… Popularyzowanie kynologii łowieckiej poprzez sprawdzanie i stałe podnoszenie jakości użytkowych psów myśliwskich to tylko slogan…
Pozdrawiam,
Trzeba robić swoje -potrzebne są pozytywne przykłady bo one budują wiarę w możliwości, pokazują cele i są zaczynem wszelkich zmian. Pozdrawiam