Wichrowe wzgórza – bażanty w Skalbmierzu styczeń 2014

W połowie stycznia, w składzie Maciek z Goranem, ja z Gapą, Tomek i Hubert – fotografia, ruszyliśmy na koguty do opisywanego wielokrotnie na stronie Skalbmierza. Zapowiadane załamanie pogody, do tej pory prawdziwie wiosennej, rzeczywiście nadeszło. W noc poprzedzającą wyjazd wichura prawie zrywała dachy w mojej okolicy a ranek, choć nie aż tak wietrzny, też nie zapowiadał się najlepiej. Zgodnie jednak ze starym porzekadłem o pogodzie odpowiedniej na polowanie ruszyliśmy w drogę. Dzień przebiegł zgodnie z prognozą synoptyków – silny wiatr na zmianę z wichurą zrywającą czapki z głów, przenikliwy chłód (choć temperatura nominalna wynosiła około 1 st. C), deszcz a pod koniec polowania deszcz ze śniegiem. Dawno nie polowałem w tak złych warunkach. Na tym jednak złe wiadomości się kończą. Spotkaliśmy się, jak zwykle z miłym przyjęciem kolegów z „Szaraka” a łowisko, choć bardzo trudne dla psów pozwoliło nam „wyszaleć” się łowiecko. Stan bażanta, pomimo iż widać było skutki wiosennych i letnich powodzi i chłodów, jak zwykle dobry. Gdyby nie kilka klasycznych pudeł, tylko trochę dających się usprawiedliwić szalejąc wichurą, pokot mógł być bardziej okazały. To był z pewnością dzień mojej Gapy mądrze pracującej, bardzo skutecznie wyszukującej bażanty i jak zwykle wspaniale wystawiającej a przy tym niezmordowanej w trudnym terenie. Ten dzień z pewnością zostanie w mojej łowieckiej pamięci, jak również w pamięci młodych adeptów łowiectwa Tomka i Huberta.
Zapraszam do galerii.