Za oknami prawdziwie polski marzec – wracam zatem do podjętego wcześniej tematu kół łowieckich. Im dłużej o zadaniu myślę, tym bardziej widzę złożoność sprawy i trudności w syntetycznym przedstawieniu swoich myśli – cóż, zacząłem więc trzeba kontynuować. 2500 kół łowieckich działających na terenie całego kraju, sól polskiego łowiectwa, materia bardzo złożona – tak więc trzeba pogodzić się, że moje uwagi pokryją jedynie niewielką część zagadnienia.
W 2011 r, w krótkim tekście, opisywałem swoje wspomnienia z zebrań mojego koła z czasów, kiedy jako kilkunastoletni chłopak towarzyszyłem Ojcu na tych spotkaniach. Co tu dużo mówić, nauka demokracji, nauka kształtowania bytu wspólnego, nauka stawiania sobie celów oraz realizacji podjętych zadań przez ówczesną wspólnotę koła dopiero się rozpoczynała. Przed moimi oczami rozgrywały się wtedy werbalne, i co tu dużo mówić, często prymitywne pojedynki krewkich nemrodów nacechowane prywatą, niechęcią osobistą do adwersarza i wszelkimi cechami o których należałoby możliwie szybko, po wyjściu z sali zapomnieć. Minęło od tamtych czasów 50 lat (niestety) i obraz wyraźnie się zmienił choć do ideału z pewnością wiele brakuje. To, co mnie osobiście najbardziej doskwiera, to dominująca, unosząca się zawsze nad już przecież bardziej cywilizowaną debatą, nuta interesu własnego, przesłaniająca bardzo wielu dyskutantom każdy podjęty w czasie zebrania temat. Zebrania kół łowieckich, pod tym względem, nie są różne od obrazu debaty w przestrzeni publicznej której widzami i, niestety również odtwórcami, jesteśmy na co dzień. Ciągle wielką trudnością jest zrozumienie prostej pozornie prawdy, że interes własny najlepiej realizuje się przy okazji mądrego budowania interesu wspólnego, a nie jego kosztem. Mając w pamięci doświadczenie ostatnich 50 lat, nie jestem w tej sprawie pesymistą choć realizm podpowiada mi, że obraz o którym marzę obejrzą w najlepszym razie moje dzieci lub wnuki.
Kolejną sprawą, też podnoszoną niedawno na stronie, zarazem blisko związaną z pierwszym problemem jest kompetentne zarządzanie. Jak w każdej społeczności, tak i w społeczności koła łowieckiego, są zarówno oficerowie jak i szeregowcy i jak zawsze, oficerowie stanowią znaczną mniejszość tego zespołu. Jeżeli pozostaniemy przy wojskowych analogiach – nie trudno jest sobie wyobrazić, że demokratycznie wybrany zarząd nie zawsze będzie się składał z oficerów tak, jak podobny efekt dadzą demokratyczne wybory oficerów w każdej armii, gdyby przeprowadzić je metodami zaczerpniętymi ze statutu koła łowieckiego. W armii weryfikacja jest prosta i pokazuje to historia – wybór kaprala na dowódcę armii, nawet jeżeli armia jest świetnie przygotowana do wojny, zawsze kończy się tragedią i klęską. To co musi być w tle każdych demokratycznych decyzji personalnych, to zadanie przed którym stoi wybierane gremium. Jeżeli wybierający tego nie rozumieją, a zwykle tak jest, to trzeba stworzyć mechanizm, też przecież demokratyczny, wymagania kwalifikacji minimalnych pozwalających stanąć w szranki wyborcze. Wracając do rzeczywistości kół łowieckich – muszą powstać mechanizmy kierujące do zarządzania osoby kompetentne oraz mechanizmy ustawicznego kształcenia tego grona. W przeciwnym razie jesteśmy, jako środowisko, narażeni na zarzuty niekompetencji od których trudno będzie uciec i co więcej, utrwalać będziemy marnotrawstwo możliwości których przecież łowiectwo daje bardzo wiele.
Wreszcie ostatnia sprawa która wymaga poruszenia. Jeżeli w zapisach statutowych dajemy kołu nie tylko rolę biernego realizowania zadań opisanych prawem łowieckim ale również, i słusznie, oczekujemy aktywnego kształtowania przestrzeni w której koło działa, to musimy nauczyć się budowania katalogów zadań i nauczyć się również tworzenia warunków do ich realizacji. Co mam konkretnie na myśli. Koła obowiązane są do ” …. 2) inicjowania i organizowania przedsięwzięć z zakresu ochrony środowiska, mających szczególnie na uwadze poprawę warunków bytowania zwierzyny; … „. Zapis ważny, gdyż w sposób czytelny stawia koła łowieckie, jak również cały Związek, w gronie instytucji włączonych w ochronę środowiska naturalnego. W czasie toczącej się debaty o miejscu łowiectwa we współczesnej cywilizacji europejskiej i jednocześnie w czasie agresywnej retoryki anty łowieckiej, możemy spokojnie na naszych sztandarach zapisać te, i inne zresztą również elementy naszego Prawa Łowieckiego, jako mocne argumenty za rzeczywistą wartością tego co robimy. Jest tylko mały problem – czy mamy spójny system działania w tym obszarze? Czy mamy system inwentaryzowania użytków ekologicznych, definiowania zadań dla kół łowieckich w zakresie zagospodarowywania łowiskami pod kątem kształtowania środowiska naturalnego, w tym szczególnie zadań o charakterze długoterminowym, współpracy z rolnikami w zakresie zmniejszenia presji rolnictwa na środowisko itp. Obawiam się, że takiego spójnego systemu nie ma a aktywność wielu sprawnych kół łowieckich nie jest znana szerzej niż lokalnie. Sprawa ma wymiar znacznie szerszy niż tylko poziom aktywności kół łowieckich, jest bowiem wielkim niezagospodarowanym obszarem w skali całego Związku – o tym w następnych tekstach.


Dodaj komentarz