Udział psa w polowaniu – czy na co dzień respektujemy przepisy prawa łowieckiego?

Przepisy prawne regulujące sposób wykonywania  polowania to ciągle doskonalony katalog różnego rodzaju zapisów, od Ustawy Prawo Łowieckie poczynając a na uchwałach Walnych Zgromadzeń kół łowieckich kończąc. Cała ta prawna konstrukcja jest coraz doskonalszym wyrazem naszego doświadczenia i sposobu myślenia o łowiectwie. Tym razem chciałem napisać parę słów o zapisach znajdujących się w rozporządzeniu Ministra Środowiska „W sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz”. Pierwsza wersja tego rozporządzenia pojawiła się 23 marca 2005 r. a ostatniej zmiany zapisu dokonano 7 sierpnia 2013 r. To i inne rozporządzenia Ministra Środowiska, będącego najwyższym organem administracji rządowej w sprawach łowiectwa, są wiążące dla wszystkich komórek PZŁ.  

Jak zapisy tego rozporządzenia regulują wykorzystanie psów w łowiectwie a w szczególności wykorzystanie psów do polowania na ptactwo łowne?

Paragraf 5 – „1) polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od dnia 1 października do dnia 31 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku; ……..

7) polowanie na ptactwo może odbywać się pod warunkiem używania ułożonego w tym celu psa, z tym że jeden pies przypada na nie więcej niż trzech myśliwych; „

Paragraf 21 – „ Polowanie indywidualne nie może odbywać się z użyciem naganki lub udziałem podkładacza z psem, z wyjątkiem polowania na drapieżniki przy stogach i norach oraz polowania na ptactwo.”

Paragraf 26 – „1. Prowadzący polowanie jest odpowiedzialny za jego przeprowadzenie zgodnie z przepisami oraz w warunkach zapewniających bezpieczeństwo uczestnikom i otoczeniu. …. „

Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu. Co oznaczają, te prosto zapisane reguły dla łowczych wydających zezwolenie na polowanie indywidualne oraz nadzorujących sposób wykonywania tego polowania, dla prowadzących polowania zbiorowe, dla myśliwych wykonujących polowanie na ptactwo łowne, dla zarządów kół łowieckich i wreszcie dla zarządów okręgowych PZŁ i Państwowej Straży Łowieckiej nadzorujących z urzędu przestrzegania zapisów rozporządzenia?

Dla myśliwego zapis ten oznacza, że niezgodne z rozporządzeniem, a tym samym z prawem, jest polowanie na ptactwo łowne bez co najmniej jednego, ułożonego w tym celu psa przypadającego na 3 myśliwych. Przekładając to na język całkiem praktyczny – jeżeli w zbiorowym polowaniu na kaczki lub bażanty bierze udział 20 myśliwych, to musi im towarzyszyć co najmniej 7 ułożonych do tego rodzaju polowania psów. Jeżeli jeden myśliwy wybiera się na indywidualne polowanie na kaczki, bażanty czy kuropatwy musi mieć ze sobą psa ułożonego do takiego polowania – polowanie bez psa jest nielegalne.

Jakie powinności ciążą na wydającym odstrzał indywidualny łowczym czy prowadzącym polowanie zbiorowe na ptactwo łowne? – z zapisu wynika jednoznacznie, że ilość myśliwych na takim polowaniu zbiorowym może wynosić najwyżej ilość psów razy trzy. Reszta kolegów musi wrócić do domu. Co do odstrzału indywidualnego – powinno się na druku odstrzału zaznaczyć wyraźnie, że upoważnienie ważne jest jedynie wtedy, gdy w polowaniu bierze udział ułożony pies a w krótkim sprawozdaniu z polowania, gdzie zapisuje się ilość pozyskanych sztuk, powinno się wskazać jaki pies towarzyszył polującemu/polującym.

Jak wygląda życie? Po pierwsze, Pan Minister załączając do rozporządzenia wzór Upoważnienia do wykonywania polowania indywidualnego oraz wzór Książki ewidencji pobytu myśliwych na polowaniu indywidualnym w żadnym miejscu tych dokumentów nie nakazał wpisu odnośnie udziału w polowaniu psa. Podobnie rzecz się ma ze sprawozdaniem z polowania zbiorowego. Czy to niedopatrzenie? Jeżeli tak, to warto je poprawić przywracając spoistość zapisom tego ważnego rozporządzenia. Po drugie – nadzór. Osobiście, w czasie długiego myśliwskiego żywota nie spotkałem się nigdy i nigdzie, z kwestionowaniem przez kogokolwiek polowania wykonywanego z naruszeniem tych przepisów, a naruszanie ich jest raczej regułą niż wyjątkiem. Szkoda, bo walcząc o zapis definiujący psa ułożonego do polowania nie korzystamy z już istniejących narzędzi dla zmiany niedobrej sytuacji w kynologii łowieckiej.