Projekt definicji psa ułożonego – BŁ 4/2014 ad vocem

Po otrzymaniu wersji elektronicznej BŁ 4/2014 z prawdziwą ciekawością siadłem do artykułu Cezarego Marchwickiego dotyczącego projektu definicji psa użytkowego. Jak wiemy, projekt definicji „psa ułożonego do polowania”, bo tak brzmi dokładnie proponowana nazwa psa posiadającego certyfikat do wykorzystania w łowiectwie, będzie przedłożony na jednej z najbliższych sesji Naczelnej Rady Łowieckiej. Projekt w ostatnich miesiącach był konsultowany przez wszystkie Zarządy Okręgowe i z tego co wiem konsultacje te przyniosły akceptacje proponowanego zapisu. Krótki tekst znakomitego znawcy psów myśliwskich i szkoleniowca o nie kwestionowanym autorytecie, niestety mocno mnie rozczarował. Autor wpisuje się w mocno brzmiące głosy płynące ze środowiska kynologów łowieckich, i co gorsza często ze środowiska decydentów tego obszaru, kontestujące potrzebę certyfikowania psów do polowania a nawet potrzebę zamknięcia drogi do łowiectwa psów nie rodowodowych. Czyżby naprawdę Polska (kynologia) miała nadal stać nierządem?, czyżby nadal byle jakość miała być silniejsza niż normalność i to trzeba dodać europejska normalność? Pisałem już o tym wielokrotnie i ciągle nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że siła lobby blokującego podstawowe dla kynologii łowieckiej zapisy ma całkiem przyziemne podłoże.

Popatrzmy na użyte w tym krótkim artykule argumenty.

Argument nr 1 – „trudne do przewidzenia implikacje w przyszłości” a w szczególności konieczność bycia członkiem Związku Kynologicznego w Polsce, a co za tym idzie konieczność opłacania corocznych składek bo w przeciwnym razie traci się uzyskane uprawnienia. Naprawdę nie można w ten sposób! Przecież certyfikat psa ułożonego do polowania będzie dokumentem PZŁ a nie ZKwp i w związku z tym jedyny moment kiedy trzeba będzie być członkiem Związku Kynologicznego to ten, kiedy właściciel stanie do konkursu. A tak przy okazji – czy ktoś widział aby sprawdzano legitymacje ZKwP z opłaconą aktualnie składką w czasie PP czy konkursów? Dokument NRŁ w żadnym miejscu nie wskazuje na konieczność weryfikacji przynależności do ZKwP jako warunku trwania tego uprawnienia. Rozstrzygnięcia regulaminowe w Związku Kynologicznym w Polsce nie obowiązują w PZŁ i nie dotyczą uprawnień nabytych w PZŁ. Nie wolno mylić planowanego certyfikowania psów do polowania w PZŁ z już istniejącymi certyfikatami użytkowości wydawanymi przez agendy ZKwP, jedynie na potrzeby hodowlane. Zresztą nie będę ukrywał, że wydawanie certyfikatów użytkowości przez instytucję nie zajmująca się oceną użytkowości jest swoistym kuriozum.

Argument nr 2 – kto dopilnuje przestrzegania uchwały? A kto nadzoruje prawidłowe wykonywanie polowania, przestrzeganie okresów ochronnych, wykorzystanie właściwych narzędzi do wykonywania polowania itp. Czy rzeczywistości łowieckie w których funkcjonujemy różnią się od siebie? Cytując Autora – takie pytania można mnożyć w nieskończoność. Kończąc wreszcie odnośniki do tekstu – czy w Polsce zabraknie psów do polowania na skutek tego rozporządzenia? Odpowiedź jest prosta – czy obecnie mamy naprawdę 30 000 ułożonych do polowania psów myśliwskich? Na koniec jeszcze jedna uwaga – rozporządzenie zakłada 7 letni okres przejściowy pozwalający wszystkim przygotować się do nowych warunków. Czy to za mało??