Zadanie czy władza? – w poszukiwaniu zagubionej Arki.

Jesteśmy po 20 już latach od upadku komunizmu w Polsce, jesteśmy po kolejnych wyborach prezydenckich a przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi. W łowiectwie zakończyły się Okręgowe Zjazdy Delegatów i czekamy na wrześniowy, XXIII Zjazd Krajowy PZŁ. Ciągle jednak nie potrafimy znaleźć właściwej odpowiedzi, na proste pozornie pytanie – władza czy zadanie?

Wzorem dziecięcych zabaw, patrząc na teatr polityczny, można powiedzieć, że „ciepło, coraz cieplej”, jednym słowem, obywatele zaczynają rozumieć, że należy odrzucić tych, którzy z bezideowej walki o władzę uczynili sens swojego działania, szukając w to miejsce tych, którzy do władzy idą chcąc realizować swoją wizję rzeczywistości i nie obawiają się jej pokazania. Czy to tylko wrażenie, chwila społecznej emocji czy realna zmiana sposobu myślenia, niedługi już czas pokaże.

W łowiectwie ten proces zmiany myślenia dopiero się zaczyna, dopiero pączkują pierwsze jego przejawy. Ciągle, mało kogo interesuje ocena przeszłych, podlegających zjazdowej ocenie „dokonań” ustępującej władzy, wszystkich natomiast, interesuje rozdanie nowej władzy. W przekazie zjazdowym dominują, typowo polityczne peany na cześć mało ważnych zadań, te prawdziwe ważne pokrywa się całkowitym milczeniem lub krzykliwym bełkotem.

Mało kogo interesuje przyszłe zadanie, przyszłe wyzwania i trudności, więcej, mało kto jest ich w istocie świadomy. Jednym słowem, ciągle w łowiectwie jesteśmy w miejscu, które życie polityczne a właściwie polityczna świadomość obywateli, minęły może 10 lat temu.

Skutki są proste i budują coraz wyraźniej obraz widziany wcześniej, i niestety ciągle jeszcze współcześnie, na scenie politycznej. Nie aktywność, wcześniejsze dokonania, realny potencjał dla realizacji zadań nadchodzącej przyszłości ale tworzone pod stołem koterie, budowane pod kątem utrzymania władzy, są skutecznym narzędziem wyborczym. Pozwalając kształtować w taki sposób władzę i rządzić tak wybranym, doprowadziliśmy w Polsce, krok po kroku do tego, że nawet piwo pite w upalne popołudnie, choć pochodzi z istniejących często setki lat polskich browarów, w istocie jest motorem zamożności innych, nam pozostawiając, wychwalane pod niebiosa „miejsca pracy”. Czy taka sama droga czeka nas w łowiectwie?

W łowiectwie nadchodzą zmiany, których kształt w dużym stopniu, określi dyskutowane właśnie prawo łowieckie. Już wiadomo, że znacznie wzrosną obciążenia kół z tytułu czynszów dzierżawnych. Niektóre wróble na dachu ćwierkają, że nawet dziesięciokrotnie. W okręgu katowickim PZŁ, w ostatnim pięcioleciu, deficytowych było 28 do 42% kół łowieckich. Co te zmiany będą dla nich oznaczały? Czy ktoś, choć słowem, zająknął się na zjeździe na ten temat? Dojrzewamy „politycznie” wolno, we względnym komforcie dotychczasowych ram naszego łowiectwa. Obawiam się jednak, że następne miesiące mogą przerzucić nas z okresu radosnej młodości w okresu trudnej dojrzałości, szybciej niż ktokolwiek to podejrzewa. Czy wybrani z dotychczasowego klucza nasi przedstawiciele w różnych radach dadzą sobie radę z nadchodzącymi zadaniami? Bardzo w to wątpię, nie po to przecież do władzy przyszli. Być może, potrzebna będzie 40-letnia wędrówka przez pustynię w poszukiwaniu Ziemi Obiecanej którą, z własnej winy, mamy realną szansę utracić. Pytanie kto z nas dotrwa do końca tej wędrówki?