Wybory parlamentarne 2015 a sprawa polska (łowiecka)

Jakiś diabeł podkusił mnie, aby posłuchać przebiegu obrad podkomisji nadzwyczajnej Sejmu RP bieżącej, kończącej się właśnie kadencji, do rozpatrzenia projektu ustawy „O szkodach łowieckich ….. Przesłuchałem tylko znaczącą części „debaty” gdyż nie wytrzymałem nerwowo do końca. Chcę podzielić się swoimi uwagami do tego, co z niesłychanym zdumieniem, usłyszałem. Poniżej link do pełnego sprawozdania, dla ciekawych pełnej treści bądź niedowiarków.

Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o szkodach łowieckich, ubezpieczeniach obowiązkowych od szkód łowieckich, Łowieckim Funduszu Odszkodowawczym oraz o zmianie niektórych ustaw (druk nr 3666) (RRW, OSZ) sala 118/bud. C.

Najpierw wystąpił przedstawiciel Ministerstwa Środowiska który poddał krytyce proponowany zapis ustawy, i trzeba powiedzieć, że wiele wątków jego wystąpienia każe zastanowić się nad sensem wprowadzenia rozwiązania ustawowego, które zabiera kołom 60% pieniędzy wydanych na szkody w roku ubiegłym, dodaje się do tego taką samą kwotę z budżetu państwa, i całość, umieszcza się na koncie Zarządu Głównego PZŁ, czyniąc go odpowiedzialnym za proces szacowania i wypłacania odszkodowań na terenie całego kraju. Dla mnie, to nic innego jak kolejny „skok na kasę” kół łowieckich, który do tego prowadzi do centralizacji zarządzania problemem, z natury wymagającym decentralizacji.  Doprowadzi to na końcu, i to bardzo szybko,  do znacznego wzrostu kosztów szkód, a do tego rozpocznie nie kończącą się awanturę z rolnikami.

To jednak był dopiero wstęp do prawdziwej uczty, którą zaserwowali mi nasi parlamentarzyści. W kolejnym wystąpieniu, przedstawiciel Ministerstwa Rolnictwa, powołując się na poranną rozmowę z myśliwym ze swojego powiatu (naprawdę!!), wskazał na to, że trzeba podwoić liczbę myśliwych w Polsce, co automatycznie podwoi wykonanie planu odstrzału dzików. Trudno w to uwierzyć, ale naprawdę, w Ministerstwie Rolnictwa widzi się problem na takim poziomie ogólności, nie mówiąc już o poziomie „konsultacji społecznych” i zrozumienia całości problemu.

Prawdziwy hit przyszedł chwilę później. Posłanka, nazywana przez prowadzącego posiedzenie, Panią Małgosią, zaproponowała, wzorem Niemiec (!!!???), przekazanie odstrzału dzików na swoim terenie rolnikom, co zdaniem autorki tego wspaniałego pomysłu, pozwoli na proste rozwiązanie problemu nadmiernych szkód w uprawach polowych. Śmiech na sali podsumował to wystąpienie, ale mnie, obywatelowi i myśliwemu słuchającemu tej debaty, wcale nie jest do śmiechu.

Drodzy Czytelnicy, apeluję, nadchodzą wybory do parlamentu. Nie głosujmy na ludzi, którzy nie dość, że nie mają kompetencji do stanowienia prawa, to do tego jeszcze nie mają nawet tego świadomości. Ci ludzie uważają zapewne, że wybór do parlamentu dał im potencjał do zabierania głosu w każdej sprawie. Zacznijmy budować świat kompetencji, gdyż inaczej, marny los czeka nas i nasze dzieci.