Niedzielne popołudnie w łowisku

Po wczorajszym polowaniu psy odpoczywają w domu lecząc drobne kontuzje, a mnie „licho” pociągnęło w teren. Tym razem bez broni. Pogoda ciągle wiosenna, cieczka lisów jeszcze się nie zaczęła, płowy zwierz rzadko rusza się przed zmrokiem z ostoi, a polowania zbiorowe coś mnie ostatnio mniej ciągną. Ruszyłem starym szlakiem moich wędrówek w latach dawno już niestety minionych. Świat wokół bardzo się przez te ponad 50 lat zmienił, ale na szczęście, są miejsca trwające w swoim pierwotnym, mało jeszcze zmienionym kształcie. Parę zdjęć z tego spaceru poniżej.