Budujemy domki lęgowe dla kaczek

Taki tekst popełniłem ostatnio na stronie mojego koła – zapraszam do przeczytania i przeglądu zdjęć.

Leśnictwo Kotlarnia znam od czasów kiedy jako chłopak, będący jeszcze na początku szkoły podstawowej, towarzyszyłem Ojcu w czasie wypadów na rykowisko. Było to z pewnością dobre 50 lat temu. Przez Bierawkę przejeżdżało się po zdezelowanym drewnianym moście, a o kopalni piasku nikt nawet nie pomyślał. Potem, w las wkroczyła „nowoczesność” i w związku z rosnącymi potrzebami górnictwa, pod topór poszły setki hektarów pięknego lasu wzdłuż rzeki Bierawki. Dzisiaj, wyrobisko Kopalni Piasku Kotlarnia to z pewnością ponad 1000 hektarów zrujnowanego terenu, obszar prawdziwej klęski ekologicznej. Dno wyrobiska stopniowo porastało karłowatym lasem, a obniżenia terenu zalane zostały wodą tworząc miejscami całkiem nawet spore rozlewiska. Dobre 10 lat temu polowałem na tych wodach na kaczki z moją Mufą, nieżyjącą już labradorką. Szaleństwa nie było ale zawsze coś na trokach zawisło. Zdarzało się też wiosną spotkać piżmaka, a nawet uciekiniera z zamkniętej hodowli, nutrię.

Minęły kolejne lata i w tym roku na wiosnę dostałem na komórkę zdjęcia atrakcyjnie wyglądających rozlewisk. Autorem przekazu był Bernard, który rozpoczął dyskusję o przywróceniu tych nieużytków łowiectwu, a dokładnie o poprawie na tym terenie warunków do życia dzikiej kaczki i dzikiej gęsi. Decyzją zarządu koła podjęto konkretne prace nad łowiecką rekultywacją tego terenu. Sięgnięto po praktyczne doświadczenia Kolegi Aleksandra Bencala z Koła Łowieckiego „Ostoja” na Opolszczyźnie. Przed kilkunastu laty, koło Kolegi Olka, wtedy prezesa koła, wykorzystało ciek wodny na swoim terenie, który zagrodzony małą tamą, stworzył ciekawe, wielohektarowe rozlewisko. Na tym terenie zainstalowano kosze dla kaczek i w krótkim czasie dochowano się tak licznej populacji, że polowania rozpoczynające sezon znane były szeroko w całym okręgu. Przed laty miałem okazję być na polowaniu na tym terenie z z przyjemnością wspominam tętniące życiem rozlewiska, wtopione w wielkie przestrzenie pól zdegradowanych współczesnym rolnictwem.
Wróćmy do naszego projektu. Na początek przygotowano pływające tratwy-karmiska oraz zainstalowano kilkanaście wiklinowych koszy lęgowych i kolejne kilkanaście budek, postawionych na palach wbitych w dno stawów. Następne kilkadziesiąt dudek lęgowych jest w przygotowaniu i będą zainstalowane w ciągu następnych 2 tygodni. Czas goni, bo krzyżówka łączy się w pary i przygotowuje do lęgów, a gęsi też są w parach.

Wcześniej zaabsorbowany byłem pracami w żorskim obwodzie, a głównie kończącą się właśnie akcją dokarmiania bażantów, dlatego dopiero w ostatnią niedzielę wybrałem się z Maćkiem do Kotlarni. W sobotę grupa kolegów pracowała na rozlewiskach, a wieczorem rozmawiano o dalszych planach w kwaterze na terenie naszej Bazy w Rudach. W niedzielny poranek, razem z Bernardem, Gienkiem, Olkiem i Maćkiem ruszyliśmy do Kotlarni. Krótki fotoreportaż z wyjazdu poniżej. Pomimo aktywności miejscowych wędkarzy, spotkaliśmy sporo krzyżówek i trochę gęsi gęgawy. Wyraźnie widać, że ptaki korzystają z wyłożonej karmy (vide zdjęcia). Zobaczymy czy zainteresują się przygotowanymi stanowiskami lęgowymi ale w opinii Olka stopień wykorzystania budek lęgowych w ich terenie przekraczał 50%. Jeszcze sporo pracy przed nami ale jestem dobrej myśli.