Kuropatwy 2016

Na przekór tym, którzy konsekwentnie twierdzą, że w Polsce nie ma na co polować z wyżłem, kilka dni drugiej połowy września i początku października spędziłem polując na kuropatwy. Pierwszy, upalny dzień sezonu 2016 to polowanie Spalskiego Towarzystwa Łowieckiego w gościnnym Przybyszewie. Wspaniały dzień w towarzystwie znakomitych myśliwych i doskonałych strzelców.
Kolejne weekendy, tym razem chłodne i deszczowe, w łowisku kolegów z „Szaraka”. Łowisko pod Skalbmierzem znam od kilku już lat i z podziwem patrzę na efekt pracy koła. Stan kuropatwy zwielokrotnił się w tym czasie, i co ważne, nie na drodze masowych introdukcji ale dzięki konsekwentnemu zwalczaniu drapieżników i innym formom ochrony łowiska. Jeżeli do 12.00, pierwszego dnia polowania, podniosłem kilkanaście stadek liczących od kilkunastu do ponad 20 sztuk, to o czymś świadczy. Jeżeli do tego dodać dziesiątki spotykanych bażantów, przeszkadzających zresztą w pracy wyżłów, to dostajemy obraz znakomitego łowiska, w którym polowanie z wyżłem jest prawdziwą przyjemnością.