Przestrzeń informacyjna w Polskim Związku Łowieckim – czy mamy koncepcję na nowe czasy?

W PZŁ nadeszło nowe, przynajmniej formalnie. Mijają miesiące, przyglądam się uważnie otaczającej mnie łowieckiej współczesności, staram się to nowe zobaczyć i nie będę ukrywał, że moje rozczarowanie rośnie. Zapewne, a przynajmniej taką mam nadzieję, wiele się dzieje, czego z poziomu zwykłego zjadacza chleba nie widać. Póki co, słyszę raczej złe wieści. Niektórzy nawet wieszczą nieodległy upadek polskiego modelu łowiectwa w formie nam znanej. Czekam.

Jest jednak przestrzeń, ważna przestrzeń, zmiany w której, w naturalny sposób są, czy powinny być, lepiej widoczne. Tą przestrzenią jest przestrzeń informacyjna Związku. Nie będę ukrywał, że nie byłem fanem poprzedniej formy kontaktu „władz” PZŁ z „resztą” i do Łowca, prowadzonego w starym partyjnym stylu, znanym z Trybuny Ludu mojej młodości, rzadko zaglądałem. Wcześniej docierały do mnie informacje o spadającym nakładzie, potem rozpętała się mała burza związana ze zmianą Redaktora Naczelnego, a właściwie z odejściem dotychczasowego. Potem dotarły do mnie plotki o, delikatnie mówiąc, przerostach zatrudnienia i astronomicznych poborach w ustępującej redakcji, a ostatnio kolejne, o długach które można opisać liczbą składającą się z 7 cyfr. Konsekwentnie, pojawiły się problemy z płynnością finansową, potem dotacja z Naczelnej Rady Łowieckiej też w kwocie 7 cyfrowej. Jednym słowem klasyczny obraz upadku.

Po zmianach w redakcji postanowiłem wrócić do lektury ŁP w poszukiwaniu nowego rozdania, powiewu świeżego myślenia, nowych ludzi. Kupiłem numer majowy, potem czerwcowy i …… siadłem do tego tekstu. Numer majowy otrzeźwił mnie powitalnym tekstem nowego Redaktora Naczelnego, którego zdjęcie, wystylizowane na jego poprzednika, było najlepszym komentarzem i podsumowaniem zarazem. Jeszcze chłodniej poczułem się po przeczytaniu zapowiedzi „twórczej” kontynuacji wspaniałej przeszłości tworzonej we wspaniałym, sprawdzonym zespole (??). Sprawdziłem skład zespołu redakcyjnego, przeczytałem te 2 numery od deski, do deski i zobaczyłem niestety to, co widzę wokół siebie. Chyba trzeba to nazwać niezdolnością do zmiany, a może bardziej optymistycznie, brakiem zrozumienia potrzeby jej dokonania. Tyle moich wrażeń. Nie chcę narzekać i dlatego nie będę kontynuował tego wątku. Postanowiłem napisać jak ja widzę zmiany w przestrzeni informacyjnej Związku w nadziei, że może ktoś – gdzieś, włączy to co napiszę do puli pomysłów, z których czerpie się zaczyn nowego.

Najpierw warto zapisać podstawowe założenia, a właściwie podstawowe informacje, na których budowane jest moje myślenie.

Informacja pierwsza – na całym świecie, również w Europie i w Polsce, dramatycznie spadają nakłady prasy drukowanej, a jej miejsce wypełniane jest przez wydawnictwa internetowe. Od tego procesu nie ma odwrotu, a będzie przybierał na dynamice wraz z wchodzeniem na rynek nowych pokoleń.

Informacja druga – podstawą współczesnej cywilizacji, podstawą toczących się zmian cywilizacyjnych jest masowa informacja, której jedną z cech jest bardzo łatwa i szybka dostępność oraz aktualność. Bez zbudowania przestrzeni informacyjnej docierającej do możliwie szerokiego kręgu odbiorców, przestrzeni o wielkiej dynamice przepływu informacji i dobrej jej jakości, nie da się prowadzić skutecznej działalności informacyjnej, dydaktycznej, promocyjnej czy reklamowej.

Informacja trzecia – podstawą funkcjonowania Polskiego Związku Łowieckiego, w tym szczególnie podstawą realizacji zadań statutowych, jest przestrzeń ponad 2 tysięcy kół łowieckich zarządzających ponad 4 tysiącami obwodów łowieckich na terenie całego kraju. Informacja płynąca z tego obszaru łowiectwa, i przekaz do tego obszaru, musi być fundamentem polityki informacyjnej związku.

Myślę, że nikt kto korzysta świadomie z internetu nie ma wątpliwości, że zapisane wyżej informacje są najprostszymi z możliwych prawd o współczesnych mediach.

Jakie z tego płyną wnioski dla współczesnych mediów łowieckich w Polsce? Postaram się, nawiązując do tego co zapisałem wyżej, posłużyć się prostym twitterowo-fejsbukowym przekazem.

  1. W PZŁ powinien powstać zintegrowany blok informacyjno-publicystyczny obejmujący swoim zasięgiem wszystkie szczeble aktywności Związku. Ten blok powinien być zbudowany ze szczebli odpowiadających poziomom oraz formom aktywności organizacji i powinien być dostępny w prosty sposób z jednego panelu łowieckiego.
  2.  Łowiec Polski, a dokładniej jego zespół redakcyjny, powinien być integratorem i prowadzącym ten panel, na którym przepływ informacji powinien mieć charakter ciągły i obejmować wszystkie obszary aktywności kół i agend zrzeszenia. Wydawnictwo papierowe Łowca powinno pozostać w formie o charakterze kolekcjonerskim, jeżeli pragmatyczna analiza takiej formuły potwierdzi jej zasadność.
  3.  Treści zawarte w panelu łowieckim (nazwijmy roboczo – Polska Platforma Łowiecka) powinny być szeroko dostępne, poza informacjami o charakterze danych osobowych czy działalnością organizacyjną na poziomie kół łowieckich i całego zrzeszenia.
  4.  Przekaz na panelu łowieckim powinien, co do zasady, mieć charakter pozwalający kierować informacje zarówno do środowiska myśliwych, jak też możliwie szeroko, poza nie. Wydaje mi się, że powinna zostać też zbudowana platforma dyskusyjna, co wymaga jednak systematycznego i skutecznego nadzoru nad treściami tam prezentowanymi.