Łowiectwo czy myślistwo – oto jest pytanie! Część II

Jeżeli mamy mówić o współczesności i przyszłości polskiego modelu łowiectwa to warto jednak, choć na chwilę rzucić okiem wstecz, bo tam znajdziemy niemało informacji o czasach nam bliskich. Po pierwsze, pisałem już o tym wielokrotnie ale informacja ta z trudem przebija się do powszechnej świadomości – więc powtórzę. Polski Związek Łowiecki nie jest pod żadnym względem kontynuacją przedwojennej organizacji polskich myśliwych. Dekret Bolesława Bieruta zlikwidował przedwojenne stowarzyszenie Polski Związek Łowiecki powołując nową organizację o tej samej nazwie, organizację której przekazano cały przedwojenny majątek stowarzyszenia. Kolejnym aktem (zarządzenie Ministra Leśnictwa) przekształcono to nowe stowarzyszenie w istniejące do dzisiaj zrzeszenie. W ustawie z 1959 r. stworzono podstawę prawną pod polski model łowiectwa, który po różnych korektach funkcjonuje po dzień dzisiejszy. Jednym słowem, formalna kontynuacja przedwojennego polskiego łowiectwa współcześnie dotyczy jedynie słów „Polski Związek Łowiecki” w nazwie zrzeszenia, gdyż dla znających choć odrobinę współczesną historię Polski jest jasne, że zmiana nazwy, przeniesienie majątku i zbudowanie katalogu nowych zadań dla polskiego łowiectwa to tylko część prawdy. Drugą częścią, niechętnie poruszaną współcześnie, była wymiana kadry zarządzającej i co równie ważne, a może nawet ważniejsze, było zbudowanie wewnętrznej logiki funkcjonowania zrzeszenia, która niestety trwa po dzień dzisiejszy.

Jak wygląda ta logika – w wielkim skrócie. Polski Związek Łowiecki jest zrzeszeniem osób fizycznych (członkowie PZŁ zrzeszeni w kołach łowieckich i niezrzeszeni) oraz prawnych (koła łowieckie) realizujących w zasadzie miażdżącą większość zadań ustawowych i statutowych polskiego łowiectwa. To jest prawdziwy filar polskiego łowiectwa ponoszący wszelkie ciężary prowadzenia gospodarki łowieckiej, w tym całe jej ryzyko. Jest też druga, niezwykle ważna przestrzeń która nazywa się „organy zrzeszenia”. Organy zrzeszenia  zarządzają na różne sposoby aktywnością kół łowieckich i myśliwych oraz wielkim majątkiem całego Związku. A majątek to niebagatelny gdyż corocznie przez konta organów Związku przechodzą dziesiątki milionów złotych. Szczególne miejsce zajmuje Zarząd Główny liczący, wraz z kadrą zarządów okręgowych, paręset osób stanowiący aparat urzędniczy Związku.

W czasach kiedy komunistyczni notable tworzyli strukturę „dowodzenia” polskim łowiectwem pomysł był bardzo jasny. Zbudować na strumieniu aktywności i finansowych zasobów kół łowieckich przestrzeń synekur dających różnego rodzaju korzyści od poziomu szeregowego milicjanta na dole, po premiera na górze. Funkcjonariusze tej przestrzeni pozostawali dysponentem podstawowych reguł praktycznego łowiectwa oraz znaczącej części jego zasobów, nie ponosząc żadnej realnej odpowiedzialności za realizowane w przestrzeni kół łowieckich zadania. Choć czasy się zmieniły, to w tej sprawie zmiany są naprawdę kosmetyczne.

Tyle historii. Na dzisiaj podstawowe pytania są następujące;

  1. Czy chcemy w Polsce myślistwa w stylu zachodnim czy może raczej wolimy widzieć wykonywanie polowania w szerszym katalogu zadań dla kół łowieckich i związku/związków łowieckich? Jednym słowem, odnosząc się do tytułu, czy chcemy w Polsce myślistwa czy łowiectwa?
  2. Ponieważ nie mam cienia wątpliwości, że przeważająca część polskich myśliwych opowie się za drugą ze wskazanych możliwości, powstaje pytanie – czy obecna organizacja i realia funkcjonowania Polskiego Związku Łowieckiego prawdziwie nastawione są na tak postawione zadanie?

No cóż, materia z pewnością jest szeroka i złożona zacznijmy więc stawiać rodzące się pytania, a potem spróbujmy zwięźle na nie odpowiedzieć.

Najważniejszym elementem każdego zadania, najtrudniejszym zarazem, są ludzie. Pytanie brzmi; czy myśliwi, a przynamniej ich większość, postrzegają swoje zadanie szerzej niż tylko wykonywanie polowania i czynności z nim związane? Kolejne z tej serii. Czy zarządy kół łowieckich swoją rolę upatrują szerzej niż tylko organizacja wykonywania polowania? Czy zarządy są przygotowane merytorycznie dla realizacji szeroko rozumianego łowiectwa? Idąc dalej rodzi się kolejne pytanie. Czy system przygotowania kandydatów do Polskiego Związku Łowieckiego nastawiony jest na przekaz treści pozwalających na świadomy udział przyszłych myśliwych w zarządzaniu środowiskiem przyrodniczym? Czy kadry zawodowe polskiego łowiectwa są przygotowane merytorycznie i nastawione na udział w zarządzaniu środowiskiem przyrodniczym, jako czynnik aktywizujący i wspierający koła łowieckie? Czy baza materialna PZŁ (OHZ-ty), w tym szczególnie Stacja Badawcza w Czempiniu, kreuje i realizuje projekty badawcze oraz wdrożenia do praktyki wiedzy z zakresu łowiectwa? Czy istnieje w PZŁ system szkolenia zarządów kół łowieckich oraz etatowych pracowników Związku? Czy dobór kadry zarządzającej kołem łowieckim oraz kadry zawodowej PZŁ oparty jest o system konkursów z jasnymi kryteriami oceny kandydatów? Czy istnieje praktyczny katalog zadań dla kół łowieckich i etatowych struktur Związku podlegający okresowemu rozliczeniu inny niż wykonywanie planów odstrzału i rozliczenie finansowe? Czy istnieje w PZŁ spójny system inwentaryzacji zwierzyny łownej? Czy działają rejony hodowlane? Czy koła łowieckie oraz struktury zawodowe Związku potrafią, dla realizacji swoich zadań,  sięgnąć po pieniądze publiczne i unijne na wzór działających w Polsce, zwykle kanapowych organizacji „ekologicznych”? Takie pytania można mnożyć omal bez końca.

Wracając do pytania postawionego w tytule warto zapytać czy polskie łowiectwo rzeczywiście realizuje idee zapisane w ustawie i statucie, mając do dyspozycji duże obwody łowieckie i sprzyjające łowiectwu prawo do samodzielnego dysponowania populacjami zwierząt łownych, będące przecież fundamentem polskiego modelu łowiectwa? Jeżeli najsłabszym elementem polskiego modelu łowiectwa jest Polski Związek Łowiecki, to z czego to wynika i co warto zrobić dla zmiany tej sytuacji?

Zapraszam do części trzeciej (wkrótce).