Czy dyskusja o miejscu łowiectwa we współczesnym świecie nie jest przypadkiem postawiona na głowie?

Odpowiadając ostatnio na artykuł „Przyjemność zabijania” zamieszczony w lipcowym numerze BŁ przez spółkę autorską Daniel A. Kałużycki & Wojciech Bołoz, i czytając przy okazji wynurzenia Zenona Kruczyńskiego (tego od „Farba znaczy krew”) uświadomiłem sobie nagle, że przecież cała dyskusja o miejscu łowiectwa we współczesnym świecie postawiona została na głowie. Żyjemy co prawda coraz bardziej w świecie w którym normalność zdaje się być przestępstwem, a w każdym razie trzeba się z niej usilnie tłumaczyć ale czy sprawa z propagandą anty łowiecką nie poszła zbyt daleko? Dlaczego musimy tłumaczyć się z normalności? Dlaczego musimy odpowiadać na ciągłe zarzuty ludzi, którzy z tworzenia tych, zwykle absurdalnych zarzutów zrobili sobie sposób na życie i to całkiem chyba niezłe? Czy nie jest tak, że przez bierność i intelektualne lenistwo daliśmy się wpędzić w kozi róg ludziom nie mającym tak naprawdę, poza głośnym krzykiem i możnymi sponsorami żadnego poważnego argumentu przeciw nam?

Spójrzmy na proste fakty. W Europie poluje ponad 7 milionów ludzi i ilość ich stale rośnie, w Północnej Ameryce polujących jest trzykrotnie więcej i ich ilość również stale rośnie. Polska też nie pozostaje w tyle i w ostatnim roku przybyło ponad 4 tysiące myśliwych. Rośnie ilość kobiet uprawiających łowiectwo, w Niemczech stanowią już 20% zgłaszających się na kursy łowieckie.
Co więcej, rośnie stale ilość większości gatunków zwierzyny łownej i to zarówno w Europie jak i w Ameryce Północnej. W Europie przemysł związany z obsługą myśliwych i polowań daje zatrudnienie tysiącom ludzi. Myśliwi przeznaczają na zadania związane z zagospodarowaniem łowisk miliony godzin pracy rocznie i wielkie kwoty ze swojej kieszeni, opłacają szkody łowieckie, zabezpieczają uprawy przed presją zwierzyny, odbudowują rodzime a gatunki zwierząt itd., itd.

Z drugiej strony zapytajmy adwersarzy, owych bojowników o święte życie świata zwierząt i roślin cóż oni realnie dla tego życia robią? Czy skakanie na linach po wieżowcach miast, ataki na wieże wiertnicze, taranowanie statków rybackich, tworzenie agresywnych i prymitywnie redagowanych stron internetowych tworzy nową jakość w ekologii? Przypominam sobie fimik internetowy na którym, z wielką pompą spuszczano na specjalnej macie młodą, uratowaną po śmierci matki młodą foczkę do jej naturalnego środowiska czyli do oceanu. Na wybrzeżu zgromadziły się setki widzów, panowała podniosła atmosfera ekologicznego święta. Gdy foczka znalazła się nad samą wodą z głębiny wyskoczyła orka i pożarła niewinne zwierzę na oczach setek zdumionych i przerażonych widzów. To jest właśnie kwintesencja współczesnej ekologii. Zabawa ludzkimi emocjami bez realnego odniesienia do nieubłaganych reguł świata zwierząt wśród których żyjemy. O drugim taki spektakularnym wydarzeniu pseudo ekologicznym już pisałem na stronie ale w skrócie przypomnę. Na kilku tysiącach hektarów ostatniego normalnego kawałka przyrody terenu dzisiejszej Holandii, stanowiącego Park Narodowy Oostvaardersplassen postanowiono wprowadzić w życie, za europejskie pieniądze plan stworzenia świata idealnego, zgodnego z wyobrażeniem planujących całość ekologów. Wypuszczono tam sarny, jelenie i inną zwierzynę która znalazła idealne warunki do rozwoju, rozwoju którego miała nie zakłócać żadna interwencja ludzi. Było pięknie, populacje rozwijały się bez owej ingerencji wspaniale aż do pierwszej cięższej zimy, która doprowadziła do prawdziwej hekatomby. W męczarniach głodowej śmierci zginęło setki zwierząt których trupy uprzątały, zapewne również za europejskie pieniądze, służby sanitarne Holandii. Padłe sarny i jelenie wywożono załadowanymi po burty ciężarówkami. Tak skończył się sen o samoregulacji populacji widzianej oczyma infantylnych pseudoekologów, który ciągle zapominają, że śmierć jest naturalnym elementem życia na naszej planecie.

Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy garbaci, nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy krwiożerczymi mordercami i sadystami, zapytajmy ekologów o konkretne zadania które realizują, o przeznaczenie pieniędzy które dostają do dyspozycji, o wymierne efekty ich działań.