Po wczorajszym polowaniu psy odpoczywają w domu lecząc drobne kontuzje, a mnie „licho” pociągnęło w teren. Tym razem bez broni. Pogoda ciągle wiosenna, cieczka lisów jeszcze się nie zaczęła, płowy zwierz rzadko rusza się przed zmrokiem z ostoi, a polowania zbiorowe coś mnie ostatnio mniej ciągną. Ruszyłem starym szlakiem moich wędrówek w latach dawno już niestety minionych. Świat wokół bardzo się przez te ponad 50 lat zmienił, ale na szczęście, są miejsca trwające w swoim pierwotnym, mało jeszcze zmienionym kształcie. Parę zdjęć z tego spaceru poniżej.
- Po wyjściu z samochodu – widok doliny Pszczynki w kierunku wschodnim
- Weksel prawie pod drzwi samochodu
- Pogranicze pól uprawnych i torfowych łąk nad rzeką
- Pogranicze pól uprawnych i torfowych łąk nad rzeką
- Trochę dalej łąki nad Baraniokiem w kierunku północnym. Kiedyś przestrzeń otwarta przez 2 km, teraz zamknięta paskami lasu
- Na drodze liczne tropy danieli i saren
- Znowu łąki nad Pszczynką w kierunku wschodnim, z perspektywy kanału odwadniającego
- Zachód słońca – widok na południe
- Dalej
- … i dalej
- .. a na końcu z widocznymi konturami Beskidu



Świat się zmienił przez ostatnie 50 lat ? Podobne przemyślenia miałem jako przedszkolak. Równie infantylne.
Mnie zostało