„Obecnie kulturę pojmuje się szeroko, tj. zarówno, jako normy, wartości i wzory zachowań, jak i efekty oraz procesy tworzenia dóbr naukowych, artystycznych czy techniczno-cywilizacyjnych.” Można i prościej, też za Wikipedią, „… najczęściej rozumiana jest, jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa.”
Taką definicję kultury już w jednym z krótkich artykułów na tej stronie przywoływałem, wtedy na potrzeby pokazania w jaki sposób na co dzień widzimy i pokazujemy kulturę łowiecką. Dzisiaj chciałem napisać parę słów o dorobku polskiego łowiectwa – zagadnieniu, które „męczy” mnie od dłuższego czasu a które jest niezwykle ważne wobec, mam nadzieję nadchodzącej, dyskusji w kontekście podpisanej przez Prezydenta RP Konwencji UNESCO. Tłem dla moich rozważań niech będzie tekst też przywoływany wcześniej przez mnie a zaczerpnięty z jednej z polskich stron internetowych traktujących o kulturze łowieckiej i łowiectwie.
„Jesteśmy krajem o bogatych tradycjach łowieckich. Całe bogactwo kulturowe związane z tematyką łowiecką funkcjonuje w naszej świadomości od pokoleń i będzie przekazywane przez kolejne pokolenia naszym następcom. W czasie ponad tysiącletniej historii naszego państwa wykształciły się różnorodne formy zwyczajów i ceremoniału łowieckiego. Powstała i rozwinęła się także bogata gwara myśliwska, będąca zwierciadłem życia naszych przodków, przejawem rozwoju i bogactwa naszego języka, świadectwem jednej z tradycyjnych dziedzin kultury narodowej. Przekazując opis zwyczajów łowieckich i ceremoniału myśliwskiego pragniemy, aby były one szeroko poznane. W wielu środowiskach myśliwych powstają nowe, oryginalne zwyczaje, które wzbogacają kulturę łowiecką i tworzą nasz wspólny dorobek. Należy te inicjatywy rozwijać i kultywować. Należy mieć nadzieję, że doświadczenia, które inspirowały i fascynowały ludzkość przez tysiąclecia pozostaną na stałe jej dziedzictwem, będą pomnażane i wzbogacane po to, by je ocalić i zachować dla przyszłych pokoleń. Chcemy mieć także swój wkład w to dziedzictwo”.
Tym razem chcę się zatrzymać nad początkiem tego zapisu jakże charakterystycznego dla przekazu wewnątrz naszego środowiska, ale też przekazu idącego na zewnątrz, a więc do odbiorcy najczęściej nie mającego z łowiectwem szerszego kontaktu. Tekst brzmi atrakcyjnie nie dając miejsca na żadne wątpliwości co do stanu naszej kultury łowieckiej. Dociekliwy jednak czytelnik, nie mający skłonności do ulegania schematycznym, prostym i nieco naiwnym przekazom zapyta zapewne jak wygląda to bogactwo, z jakich elementów się składa, jak zostało zmierzone i czy efekt tego pomiaru rzeczywiście pozwala spać spokojnie w przekonaniu, że te piękne słowa są prawdziwe. Jeżeli popatrzymy na dalsze części przywoływanego zapisu to widzimy wyraźnie, że mowa jest tylko o niektórych elementach kultury a mianowicie o zwyczajach i ceremoniale łowieckim jak również o języku łowieckim. Zostawmy na boku te właśnie elementy kultury łowieckiej gdyż, choć są one niezwykle ważnym elementem odrębności środowiska myśliwych oraz wyznacznikiem jego tożsamości to nie wyróżniają dorobku polskich myśliwych w jakiś szczególny sposób. Symbolika łowiecka, kult św. Huberta, sygnalistka łowiecka są cechami większości społeczności łowieckich w Europie, i są raczej świadectwem przynależności do europejskiego kręgu kulturowego niż odrębnym dorobkiem poszczególnych krajów. Co zatem może być oryginalnym dorobkiem polskich myśliwych?, co daje nam szansę pomiaru oraz wartościowania tego dorobku, co wreszcie może być rozważane, jako element niematerialnego dorobku kulturowego polskich myśliwych zgodnie z zapisami Konwencji UNESCO? Krótko mówiąc, jakie oryginalne wartości wnieśli polscy myśliwi do dorobku łowiectwa europejskiego i światowego? Spróbujmy wymienić obszary, w których trzeba poszukiwać tego dorobku. Dla mnie są to sokolnictwo, kynologia łowiecka, umiejętność wyrobu narzędzi do polowania, prawo łowieckie.
Sokolnictwo jest pierwszym elementem dorobku łowiectwa wpisanym na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, o czym pisałem w innym miejscu (http://psymoje.pl/2011/07/22/sokolnictwo-na-liscie-unesco/), niestety wśród państw zgłaszających tą kandydaturę nie było Polski. Nie potrafię powiedzieć czy polskie sokolnictwo posiada oryginalny dorobek dający się skatalogować jako dobro kultury niematerialnej naszego kraju. Warto się nad tym zastanowić a przy okazji pomyślmy czy z tej rzadkiej i niezwykłej umiejętności łowieckiej nie można uczynić jednej z ikon naszego łowiectwa z pożytkiem zapewne dla obu stron.
Polska kynologia łowiecka, o której pisałem wielokrotnie posiada z pewnością oryginalny dorobek w postaci zarejestrowanych w FCI 2 ras psów myśliwskich – ogara polskiego i charta polskiego oraz jednej rasy oczekującej na rejestrację – gończego polskiego. W sumie polscy kynolodzy zarejestrowali w FCI 4 rasy a jedna oczekuje na rejestrację. Na tle sąsiadów wyglądamy skromnie – Czechy – 2 rasy w tym 1 myśliwska, Słowacja – 4 rasy w tym 2 myśliwskie, Niemcy – 29 ras w tym 15 myśliwskich, Węgry – 8 ras w tym 3 myśliwskie, Rosja – 7 ras w tym 3 myśliwskie, Austria – 5 ras w tym 4 myśliwskie. Na tle europejskich potentatów wyglądamy wręcz blado, Francja – 56 ras, w tym 39 myśliwskich!!, Anglia – 55 ras, w tym 21 myśliwskich, o Niemcach wyżej. W mrokach dziejów zaginęły różne polskie ras psów myśliwskich, w tym polski wyżeł szorstkowłosy (dowodny) pięknie opisany w opracowaniu na stronie hodowli Teogonia (http://www.theogonia.pl/wyzel-niemiecki.htm). Tutaj dotykamy wielkiego problemu jakim jest trudność w dotarciu do
informacji o dorobku polskiego łowiectwa, wynikająca z miażdżącego działania walca historii. Pamiętajmy, że kości polskich żołnierzy i osadników na przestrzeni stuleci los rozrzucił od Odry po Tułę na granicy Księstwa Moskiewskiego i od Bałtyku po Morze Czarne, podobny los spotkał dorobek kultury polskiej. Nie dość na tym, gdy w Europie powstawało nowoczesne łowiectwo i kynologia a więc w XVIII i XIX stuleciu, Polski nie było na mapie świata. Pamiętajmy też, że wiatr historii zmiótł te warstwy polskiego społeczeństwa, które były głównym nośnikiem tradycji łowieckiej a ostatnie 100 lat dopełniło dzieła zniszczenia. Prawdą jest też niestety i to, że prawie niewidoczny jest wysiłek współczesnych decydentów łowieckich dla odtworzenia zaginionych elementów dorobku wspólnego. Da się łatwo policzyć jaką część zasobów PZŁ przeznacza się na ten cel a pamiętajmy o tym jak wielką i zamożną organizacją jest Polski Związek Łowiecki. Aktywa centralnych instytucji PZŁ wyraźnie przekraczają 100 mln. PLZ (tak, tak sto milionów PLZ) rocznie, a więc jest wielki potencjał obudowany również w zapisy prawa (statut PZŁ), które ten potencjał pozwalają uruchomić. To jest temat sam w sobie, zapewne na inną okazję.
Trzeci wymieniony przeze mnie obszar dorobku łowiectwa to umiejętność wyrobu narzędzi do polowania a w szczególności rusznikarstwo łowieckie. Tutaj niestety polski dorobek na tle sąsiadów jest więcej niż skromny. Nie ma żadnej polskiej firmy produkującej broń czy optykę łowiecką. Miażdżącą przewagę mają w tym zakresie nad nami Niemcy, Austriacy, Czesi, Rosjanie, Skandynawowie. Nie zmienia tego fakt, że wielu polskich rusznikarzy produkuje jednostki broni lub wykonuje najbardziej nawet wyszukane zlecenia na rzecz zagranicznych firm, w tym tych najbardziej prestiżowych.
Na końcu ustawodawstwo łowieckie, które jest niekwestionowanym osiągnięciem polskich myśliwych. Polskie Prawo Łowieckie jest wspaniałym przykładem skutecznego praktycznie a nie tylko ideowo zapisu łączącego łowiectwo z ideą ochrony środowiska naturalnego, w której bierze udział szeroka rzesza ponad 100 tysięcy polskich myśliwych. To, co musi budzić pewien niepokój to skostnienie systemu, przede wszystkim jeżeli chodzi o egzekucję realizacji ustawowych i statutowych zadań przez struktury organizacyjne PZŁ funkcjonujące ponad kołami łowieckimi. O tym też warto podyskutować w przyszłości ponieważ w tym obszarze kryją się ogromne rezerwy dla sprawnego funkcjonowania całego systemu.
Minął już rok od podpisania Konwencji o Ochronie Dóbr Kultury Niematerialnej UNESCO przez Prezydenta RP. Toczą się, jak zapewniano, prace nad wdrożeniem zapisów tej konwencji do praktyki. Wiele środowisk czeka na wynik tych prac a w czasie tego oczekiwania warto chyba poświęcić trochę wysiłku na dyskusję, do czego ten krótki tekst mam nadzieję zachęci.



Dodaj komentarz