Łowiectwo – jak o nim mówić?

Zostałem ostatnio zaproszony na spotkanie w TV Silesia. Tematem spotkania miała być kynologia i łowiectwo dostrzeżone jako moja pozazawodowa pasja, przez prowadzącego wcześniej moje spotkania medyczne,  redaktora Adama Gizę. Przygotowując się do tej rozmowy, a przede wszystkim na skutek refleksji po jej zakończeniu postanowiłem napisać ten tekst. Sprawa przekazu o łowiectwie i w mniejszym stopniu kynologii, w moim pojęciu, jest bardzo ważna a przy tym trudna i delikatna. Jak kilkakrotnie pisałem w innym miejscu, i jak chyba wszyscy widzą, przekaz kierowany do szerokiego kręgu odbiorców a płynący ze środowiska myśliwych jest bardzo słaby, schematyczny i jak sądzę nie tylko nie przekonywujący ale co gorsza wręcz szkodliwie utrwalający nieprawdziwe stereotypy. Jeszcze gorzej wygląda to co o nas mówią i piszą inni. Dlaczego tak się dzieje? Zacznijmy od informacji podstawowych. Łowiectwo funkcjonuje w kilku wymiarach, które trzeba nazwać i wokół nich budować sposób przekazu. Jakie to obszary? Po pierwsze, to co jest postrzegane w szerokim odbiorze jako synonim łowiectwa to proste wykonywanie polowania. Mówiąc jeszcze prościej zabijanie dzikich zwierząt. Właśnie jako zabijających dzikie zwierzęta postrzegają nas inni i ucieczka od tego stereotypu powinna być podstawowym celem potrzebnego nam wszystkim wysiłku. Wykonywanie polowania, a więc również owo zabijanie, jest oczywiście prawie nieodzownym elementem codziennego działania myśliwych ale przecież jest ono jedynie tym ostatnim, i rzeczywiście trochę wstydliwym, etapem całego wielkiego zadania jakim jest łowiectwo. To trochę tak jakby mówiąc o kuchni i gotowaniu, będących przecież elegancką i coraz bardziej modną pasją wielu, mówić jedynie o  rzeźni czy przysłowiowym chińskim targu z wszelkiego rodzaju robalami przemienianymi potem w wykwintne dania. W opisie kuchni i gotowania, w typowym przekazie, dominuje obraz wykwintnie przybranego stołu i wspaniałych potraw na nim leżących, oraz korzyści i przyjemności z nich płynące. W opisie łowiectwa jest natomiast dokładnie odwrotnie. Dlaczego tak się dzieje?, dlaczego w przypadku łowiectwa mówiąc o kuchni myślimy jedynie o jej wstydliwym zapleczu?. Dla mnie powód jest dosyć oczywisty, po prostu, w opisie otaczającej nas rzeczywistości dostrzegamy jedynie to co wiemy. Jeżeli trudno winić za ów brak wiedzy wielu chętnie o łowiectwie mówiących czy piszących to z przedstawicielami naszego środowiska jest już inaczej. Żądajmy od nich a szczególnie od tych, którzy w naszym imieniu zabierają głos publicznie, aby to co mówią, to co piszą, jak również to co pokazują nie przynosiło nam wszystkim ujmy. Żądajmy więc wiedzy i wyobraźni niezbędnej do budowania naszego obrazu łowiectwa w powszechnej świadomości. Jeżeli zajrzymy na internetowe strony a szczególnie w ten obszar, który tworzą pojedyncze osoby czy małe środowiska to zobaczymy rzeczy, które nieprzygotowanemu do tego odbiorcy muszą zmrozić krew w żyłach. Obejrzyjmy na YouTube filmy znajdowane pod hasłami polowanie na dzikipolowanie zbiorowe i temu podobne i pomyślmy czy taki obraz łowiectwa chcemy utrwalać w ludzkiej świadomości?

Czy potrafimy pokazać w wirtualnej przestrzeni obrazy, które mogą być ikoną takiego łowiectwa jakie chcemy pokazywać ludziom i takiego jakim powinno być? Niestety nie jestem pewien.

W tym miejscu chcę przenieść uwagę czytelnika na dwa pozostałe obszary funkcjonowania łowiectwa a mianowicie w obszar sztuki polowania (nie zabijania a właśnie polowania), a więc na te elementy łowiectwa które są, jak wielokrotnie już o tym mówiono, elementami niematerialnego dorobku kulturowego ludzkich wspólnot budowanymi przez wieki. Są to sztuka polowania z ptakami drapieżnymi, sztuka polowania z psem, sztuka wabienia, sygnalistka łowiecka będąca też elementem sztuki polowania. Ostatni wreszcie z tych obszarów to wielkie zadanie jakie łowiectwo w całości, w tym organizacje łowieckie i poszczególni myśliwi, realizują na rzecz środowiska naturalnego – utrwalenie i zachowanie jego bioróżnorodności a często po prostu zachowanie różnych jego elementów.  Dla budowania właściwego obrazu łowiectwa w naszym przekazie powinny dominować informacje z tych właśnie dwóch obszarów. Czy tak jest?, niestety nie. Dlaczego?  Nie chcę zanudzać czytelników zbyt długim tekstem, tym bardziej, że jest to temat na osobne rozważania ale to co dla mnie jest ewidentne to słabość merytoryczna i wiążąca się z tym widoczna często niechęć struktur PZŁ i niemałej niestety części naszego środowiska do systematycznego działania w tych obszarach. Przeniesienie aktywności z łatwego obszaru czystej symboliki, czyli hasłowego pokazywania kultury łowieckiej przez pryzmat celebry i strojów, na działanie promujące  wspomniane wyżej elementy kultury łowieckiej, udział w budowaniu wiedzy, praktyczny i aktywny udział we współtworzeniu prawa oraz rozwinięcie systemu szkolenia  kierowanego nie tylko do adeptów łowiectwa ale też do całej łowieckiej społeczności, w tym szczególnie do zarządzających kołami łowieckimi, jest niezbędnym elementem tworzenia warunków dla nowego przekazu o łowiectwie. Takie zmiany wymagają przewartościowania wielu postaw, przesunięcia znaczących środków finansowych z działań typowo urzędniczych na realizację rzeczywistych, praktycznych projektów czyli krótko mówiąc takie zmiany wymagają głębokiej reformy merytorycznych zasad działania Polskiego Związku Łowieckiego. Czy to jest realne w dającej się przewidzieć przyszłości? Nie wiem, ale po prostu trzeba o tym rozmawiać bo przecież najdłuższa droga zaczyna się od tego pierwszego kroku.