Porozmawiajmy poważnie o kuropatwie – i nie tylko o niej

Mniej więcej przed rokiem, na fali dyskusji o zapowiedzianym przez Ministra Ochrony Środowiska zakazie polowania na zające i kuropatwy pisałem o trudnych do zrozumienia podstawach tego pomysłu. Czas pokazał, że nie bez znaczenia dla wywołania tego tematu był okres przedwyborczy ale problem pozostał. W marcowym numerze Łowca Polskiego jako Temat Miesiąca pojawiły się bardzo ciekawe artykuły, awizowane na okładce numeru, dotyczące badań prowadzonych w Anglii a mających na celu zbudowanie wiedzy oraz przygotowanie praktycznych zaleceń dotyczących takiego kształtowania działalności rolniczej oraz łowieckiej aby zagwarantować zachowanie bioróżnorodności środowiska naturalnego. Beneficjentami takich działań, jak się okazało, są liczne gatunki ptaków śpiewających oraz kuropatwa czerwona i bażant. Artykuły podsumowane są krótkim tekstem Redaktora Naczelnego wskazującego, jak ważne są angielskie badania dla budowania wizerunku myśliwych i łowiectwa. Trzeba zwrócić uwagę, że jednym z głównych sponsorów cytowanych badań, obok prywatnych fundacji jest główna brytyjska organizacja łowiecka – British Association for Shooting and Conservation (BASC). Komentarz Redaktora Pawła Gduli kończy się uwagą, że przeniesienie angielskich rozwiązań do Polski zależy tylko od nas. Ano właśnie, to znaczy od kogo? W Polsce istnieją, nie bójmy się tego powiedzieć,  nieskończenie lepsze warunki dla badań takich jakie prowadzili Anglicy siłami, jak wyżej wspomniałem, prywatnej fundacji i dużej organizacji łowieckiej na 333 hektarach prywatnego łowiska. Statut Polskiego Związku Łowieckiego w paragrafie 6 pkt. 1.10 stwarza formalne podstawy dla wspierania i prowadzenia przez PZŁ prac naukowych w zakresie gospodarowania zwierzyną, w pkt. 2.2 tego paragrafu daje możliwość prowadzenia stacji naukowo-badawczych a w paragrafie 113 pkt. 14 oddaje nadzór nad tymi stacjami Zarządowi Głównemu, żeby przywołać tylko podstawowe zapisy. To zapisy formalne, do tego trzeba dodać prostą informację o rzeczywistym potencjale dla realizacji istniejącego prawa. Jak wiemy, Polski Związek Łowiecki zarządza Stacją Badawczą w Czempiniu oraz 15 OHZ-tami czyli potencjałem badawczym dającym możliwość pracy na dziesiątkach tysięcy hektarów różnych łowisk rozrzuconych po Polsce. Obok posiadania terenów i kadry dla prowadzenia takich jak angielskie przedsięwzięć, potrzeba jeszcze niemało pieniędzy. Dla przykładu powiem, że ogólnopolski projekt Opracowanie krajowych strategii gospodarowania wybranymi gatunkami zagrożonymi lub konfliktowymi prowadzony przez Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie w latach 2009-2011, w 85% finansowany ze środków Unii, kosztował łącznie 1 245 091,90 PLN. Autorzy projektu oceniali stan, na terenie całej Polski, populacji niedźwiedzia, rysia, wilka, wydry, kormorana i żurawia oraz budowali zalecenia odnośnie długofalowej polityki względem tych gatunków. Czy PZŁ stać na tak kosztowne badania? Kilka faktów, proszę osądzić samemu – suma bilansowa PZŁ za 2010 r. 107 000 000,00 PLN (sto siedem milionów), kapitał zapasowy prawie 50 milionów, zysk netto prawie 5 milionów żeby podać tylko niektóre liczby z dostępnego przecież powszechnie bilansu, złożonością zbliżonego do podobnych publikacji o spółkach giełdowych. Jak na tym tle wygląda rzeczywista aktywność? Posłużę się informacją dostępną na stronie Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu. W zakładce Publikacje zaprezentowano opublikowany dorobek Stacji, spis zawiera liczne prace problem z tym, że ostatnia z nich ukazała się w 1993 r.!! Zajrzałem do zakładki Projekty a tam po wpisie brzmiącym ” …. w latach 90. ubiegłego stulecia i na początku obecnego wieku zrealizowanych zostało w Stacji kilkanaście projektów badawczych,…. ” umieszczono listę projektów, z których ostatni zakończył się w 2007 r.!! Jak więc rozumieć zdanie „..A to już zależy tylko od nas.” umieszczone na końcu podsumowania przez Redaktora Pawła Gdulę? Czy zdanie to kierowane jest do kół łowieckich i ich zarządów? Czy nadal, tak jak to jest obecnie, jesteśmy skazani na działanie na poziomie kół metodą prób i błędów, metodą kosztowną, mało skuteczną a przy tym rodzącą pytanie jak to jest naprawdę z polskim modelem łowiectwa?