Zmiana modelu łowiectwa w Polsce – o co tak naprawdę chodzi w tej dyskusji?

Władza urzędnikówOd dłuższego już czasu toczy się dyskusja o polskim modelu łowiectwa. Jest niemała grupa osób aktywnie promująca konieczność zmiany tego modelu na „postępowy”, czyli „europejski”, czyli w dużym skrócie – demonopolizacja łowiectwa rozumiana jako zniesienie monopolu Polskiego Związku Łowieckiego, prywatyzacja itd.. Medialnym liderem tej grupy jest od lat Brać Łowiecka i niektóre portale internetowe, natomiast polityczną „twarzą” akcji jest senator Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczący Komisji Środowiska dr Stanisław Gorczyca. Ostatnio do gry na tym boisku włączył się Prezydent RP Bronisław Komorowski organizując spotkanie komentowane m.in. w ostatnim Łowcu Polskim. W naszej, polskiej przestrzeni publicznej dyskusja często ma charakter emocjonalny, to po pierwsze ale po drugie, też intencjonalny czyli każący używać argumentów za rozwiązaniem pożądanym zamiast poszukiwania rozwiązania optymalnego czy po prostu dobrego, mierzonego skutecznością w realizowaniu zadania a nie interesem tej czy innej grupy. Jak w tej sytuacji wyłowić rzeczywiste intencje w gąszczu emocji i krzyżujących się różnych argumentów? Dla odbiorcy nie przygotowanego do tej dyskusji, a obszar którego ona dotyczy jest złożony i często trudny do ogarnięcia, sprawa jest naprawdę trudna. Jak ja widzę istotę problemu, jak w mojej opinii przebiega linia pomiędzy dyskutującymi ze sobą stronami?

Dla mnie sprawa jest stosunkowo prosta. Pod płaszczem demonopolizacji, prywatyzacji, racjonalizacji itp. haseł kryje się prosta prawda o chęci zepchnięcia myśliwych do funkcji „strzelaczy”, wykonawców polowania, egzekutorów zasad ustalonych gdzie indziej. To „gdzie indziej” oznacza nic innego jak kolejne zastępy urzędników państwowych, wojewódzkich, powiatowych, gminnych i pewnie jeszcze innych którzy w swoje ręce przejmą zarządzanie polskim łowiectwem. Ci wszyscy którzy chcą zmiany polskiego modelu łowiectwa na „europejski”, „czeski” i jeszcze inne, w istocie chcą też odebrać myśliwym odpowiedzialność za zadania w ochronie środowiska które ci realizują od 90 już co najmniej lat.

Odrębnym problemem jest, i to z pewnością wymaga szerokiej środowiskowej dyskusji, czy obecna praktyka działania Polskiego Związku Łowieckiego, na wszystkich jego szczeblach jest optymalna. Moim zdaniem nie, o czym wielokrotnie już pisałem. Należy też mocno powiedzieć, że nadzór nad działalnością, szczególnie centralnych struktur PZŁ ze strony Państwa pozostawia bardzo wiele do życzenia a jest to jeden z istotnych elementów sprawności działania całego systemu, zwanego polskim modelem łowiectwa. Dyskutujmy o optymalizacji prawie stuletniego dorobku a nie o wprowadzaniu do naszego świata zmian wymyślonych w innej przestrzeni i to zmian w swojej istocie prowadzących do oddania kolejnego, ważnego obszaru życia w ręce urzędników z wszystkimi tego, prostymi do wyobrażenia skutkami.