Polski model łowiectwa – porozmawiajmy o zaletach i wadach – wprowadzenie

Zmotywowany publikacją w Braci Łowieckiej, która rozpoczyna dyskusję o modelu polskiego łowiectwa na łamach tego czasopisma postanowiłem i ja poświęcić trochę czasu temu gorącemu tematowi. Swój stosunek do pierwszego artykułu w lutowym numerze BŁ przedstawiłem niedawno, teraz czas na moje widzenie sprawy.

Najpierw fundamenty. Wiemy wszyscy jak ulokowane jest łowiectwo w polskim systemie prawnym ale dla porządku warto może powtórzyć podstawowe jego elementy. Ustawa Prawo Łowieckie z dnia 13 października 1995 r. z późniejszymi zmianami stanowi; 1/ w rozdziale 1, art. 2 Zwierzęta łowne w stanie wolnym, jako dobro ogólnonarodowe, stanowią własność Skarbu Państwa, 2/ w rozdziale 5 art. 23.1. Obwód łowiecki stanowi obszar gruntów o ciągłej powierzchni nie mniejszy niż trzy tysiące hektarów, na którego obszarze istnieją warunki do prowadzenia łowiectwa, 3/ w rozdziale 5 art. 28.1. Obwody łowieckie wydzierżawia się kołom łowieckim Polskiego Związku Łowieckiego.

Ustawa jest oczywiście konstrukcją znacznie bardziej złożoną – opisuje cele i zadania łowiectwa, instytucje Państwa sprawujące nadzór nad gospodarką łowiecką, zadania Polskiego Związku Łowieckiego i wiele innych strategicznych elementów regulujących tą przestrzeń. Czy te zapisy formalne dobrze służą realizacji wielkiego zadania jakim jest dbałość o środowisko i gospodarkę łowiecką?, czy może jak chcą niektórzy przekonywać, zapisy te są niezgodne z interesem środowiska, źle służą łowiectwu i są anachronizmem we współczesnej Europie?

Czym te zapisy różnią Polskę od rozwiązań funkcjonujących w Europie? Tą podstawową różnicą, spędzającą sen z oczu różnym „reformatorom” polskiego łowiectwa jest oddzielenie władztwa nad zwierzyną łowną od własności ziemi. Jakie są praktyczne skutki takiego rozstrzygnięcia i czy służy ono celowi jakim jest dbałość o ochronę środowiska naturalnego w którym przecież wszyscy żyjemy? Popatrzmy jak tą sprawę rozwiązano, w tak często przywoływanych jako przykład Niemczech i co praktycznie z tego wynika. Model niemieckiego łowiectwa został zbudowany Pruską Ustawą Łowiecką w 1907 r. (tekst polskiego tłumaczenia tej ustawy można znaleźć w moim wcześniejszym wpisie), która stworzyła zasadę łączenia wykonywania polowania z posiadaniem co najmniej 75 ha ziemi i dała urzędnikom państwowym bezpośredni nadzór nad realizacją zadań łowieckich. Jednym słowem ustawa ta stworzyła system obwodów łowieckich o minimalnej powierzchni 75 ha na których prowadzi się gospodarkę łowiecką zakładając jednocześnie, że każdy właściciel tej powierzchni musi tą gospodarkę prowadzić. Tak się składa, że ten właśnie obowiązek został ostatnio zakwestionowany przez Trybunał Europejski w Strasburgu co postawiło niemieckie łowiectwo w bardzo trudnej sytuacji prawnej. Trudno się dziwić problemom niemieckiego łowiectwa skoro zasady jego funkcjonowania nie zmieniły się od ponad 100 lat, co w tym przypadku trudno uznać za zaletę, patrząc jak bardzo zmieniło się współczesne postrzeganie dbałości o środowisko naturalne. W Pruskiej Ustawie Łowieckiej nie znajdziemy ani słowa o ekologii ponieważ w tamtych czasach w ogóle takim pojęciem się nie posługiwano. Pruski prawodawca zabiegał jedynie o to aby właściciel gruntu mógł chronić się przed skutkami presji zwierząt na jego pożytek płynący z upraw rolnych.

Czy chcemy w Polsce wprowadzić zapisy podlegające krytyce w Europie? Oddzielenie własności ziemi od władzctwa nad zwierzyną na niej bytującą jest równie logiczne jak oddzielenie tej własności od pożytku z kopalin znajdujących się pod jej powierzchnia, od prawa do korzystania z przestrzeni powietrznej nad tą ziemią czy ograniczenia prawa własności na rzecz wspólnych przedsięwzięć wspólnoty w której żyje właściciel np. na rzecz budowy koniecznych dróg czy inwestycji w inne elementy wspólnej infrastruktury. Świat zwierząt, żyjący przecież zawsze na większej przestrzeni niż największe nawet latyfundia, jest naszą wspólną odpowiedzialnością i nie może zamykać się do kręgu posiadaczy takiego czy innego kawałka ziemi. Nie oznacza to oczywiście braku szacunku dla prawa własności i zrozumienia ciężarów, które często na barkach posiadacza ziemi spoczywają a które często nie są dostrzegane przez ludzi odległych od tych zagadnień. Polskie rozstrzygnięcia prawne dotyczące łowiectwa a szczególnie minimalna powierzchnia obwodu łowieckiego mają jeszcze szereg innych zalet. Te 3000 ha nie jest oczywiście powierzchnią pozwalającą zamknąć w niej całość zagadnień związanych z gospodarką łowiecką ale z pewnością stanowią dobrą podstawę dla myślenia kategoriami zarządzania populacją oraz poprzez system kół łowieckich i instytucje rejonów hodowlanych dają podstawę dla zarządzania populacjami zwierząt i środowiskiem zgodnie z aktualną wiedzą. Warto też powiedzieć, że przeniesienie znaczącej części odpowiedzialności za ochronę środowiska i gospodarkę łowiecką na pozarządową, wielką organizację społeczną jaką jest Polski Związek Łowiecki jest wielką wartością i to wartością zgodną z kierunkiem rozwoju europejskich społeczeństw idących przecież wyraźnie, w różnych obszarach życia, w stronę samorządności lokalnej czy środowiskowej, w ramach wspólnego projektu jakim jest Państwo czy Europa.

Tyle moich uwag odnośnie fundamentów. Teraz czas na rozmowę o sposobie realizacji tych fundamentalnych zapisów – tutaj obraz nie jest już tak różowy i warto się dłużej na tym obszarze zatrzymać ponieważ zaniechania i błędy są często podstawą krytyki obecnego systemu. To jednak w następnych artykułach. Zapraszam do dyskusji.